Robótki ręczne *na winie* , co się nawinie, to zostanie wykorzystane w kreatywny sposób, czyli szaleństwa robótkowe mamy po godzinach.

Strona główna

czwartek, 11 sierpnia 2016

Dawno nie pisałam. Robię wiele różnych rzeczy: malowanie w domu, przetwory, zmiany w domu i ogrodzie. Trochę czytam, czasem biżutka jakiegoś stworzę. Ale dawno nie robiłam czegoś żeby się było czymś (nowym) pochwalić. A nawet jak zrobiłam... to nie zrobiłam fotek. No ale dzisiaj wreszcie coś nowego.

Od jakoś 10 lat zbieram kieliszki od wódki z nazwami miejsc gdzie byłam: miasta, państwa. Z czasem rodzina i znajomi się dołączyli i z różnych wycieczek przywożą mi różne kieliszki. Miałam taka półeczkę z małymi przegródkami, brązową, ale się przepełniła. Zdobyłam druga i stwierdziłam że chcę z nimi coś zrobić fajnego. Wymyśliłam, że pomaluję obie na biało a na tylną ściankę dam stare mapy. Tak to wyszło. Coś jednak czuję, że niedługo trzeba będzie poszukać kolejnej półeczki...

wtorek, 15 marca 2016

Moja Babcia była posiadaczką niezłego zbioru broszek, których ja nie nosze. Jednak pozbyć się tego głupio trochę, w końcu to pamiątki no i historia. Ale po miesiącach myślenia co z tym zrobić, wreszcie z pomocą przyszedł internet. 

Odczepiłam igły, przykleiłam małe magnesiki i mam teraz fajną kolekcję magnesików na lodówkę. Idealnie się nadają na powieszenie tych wszystkich obrazków moich dzieci na lodówkę. 

niedziela, 06 marca 2016

Miałam nawet nie stary, duży, dość wygodny fotel komputerowy. Niestety materiał się uszkodził i przedarł. Nie używaliśmy go zbytnio i początkowo chciałam się go po prostu pozbyć. Ale ostatnie miesiące pracowałam nad zmianą wystroju czterech pomieszczeń w domu, wiele koncepcji się pozmieniało, więc i pomysł na wykorzystanie fotela się znalazł. Stwierdziłam, że będzie idealnie pasował do kącika książkowego. 

Chciałam tylko narzucić na niego jakiś polarkowy materiał czy coś, żeby chociaż jakoś wyglądał. W zeszłym tygodniu byłam na targach materiałów i znalazłam fajny pasujący materiał, za śmieszne pieniądze. Wczoraj stwierdziłam, że czas zabrać się za ten fotel. Chciałam uszyć jakąś narzutę, ale dosłownie na 5 minut przed robotą stwierdziłam, że czemu nie zrobić raz a dobrze i po prostu zmienić materiał. Jak pomyślałam tak też zrobiłam. Rozkręciłam fotel na części pierwsze. Ściągnęłam materiał i zabrałam się za nakładanie nowego. 4 godziny później fotel wyglądał już tak.

Nie sądziłam, że będzie to takie łatwe. Tapicerka nie jest mi już straszna. No i fotel nareszcie wygląda przyzwoicie. 

piątek, 05 lutego 2016

Kupiłam bilety na samolot tanich lini lotniczych. W innej lini niż zwykle. W tej co zwykle można mieć zwykły bagaż podręczny (przykładowo mała walizeczka na kółkach) plus damska torebka. W tej linii lotniczej wymyślili sobie podział na "mały" i "duży" bagaż podręczny, z czego duży jest płatny. Mały nie. Okazało się że ten mały bagaż musi być krótszy o 5 cm od moich walizeczek. Wkurzyłam się. Wyszperałam odpowiednio mocny materiał i po prostu uszyłam sobie dwie torby. Uszyłam dokładnie na wymiar jaki podaje owa linia lotnicza. Najśmieszniejsze jest to, że torba pojemnościowo jest większa od walizeczki na kółkach. Minus tylko, że muszę ją nieść a nie ciągnąć. No ale mam i są piękne :)

 

poniedziałek, 01 lutego 2016

Zrobiłam sobie stoliczek. Dostałam kawałek pniaka dość sporego drzewa (musiało być ścięte). Nie było ucięte zbyt prosto, więc sporo się namęczyłam, żeby je jako tako wyrównać. Doczepiłam nóżki. Pomalowałam całość lakierem bezbarwnym. I stolik gotowy. jeszcze tylko małe przemeblowanie, znalezienie fajnego fotela i będzie kącik czytelniczy.

 

poniedziałek, 04 stycznia 2016

Zima tutaj nie jest specjalnie mroźna w tym roku. Ale naszło mnie na robienie na drutach, więc zrobiłam trzy czapki. Jedna dla siebie i dwie dla chłopaków. Czapki są banalnie zrobione. Najzwyklejszym ściegiem. Maja uszy lub jak kto woli rogi. 

sobota, 19 grudnia 2015

Jako dziecko byłam zafascynowana po pierwsze bonzai - miniaturkami prawdziwych drzew, a po drugie tymi małymi drzewkami z drutu i kamyczków. Jakoś trzy dni temu wpadłam, zupełnie przez przypadek, na zdjęcia drzew zrobionych właśnie z drutu. Tak mi się one spodobały, że postanowiłam sama zrobić sobie też jedno. Nawet specjalnie nie szukałam tutoriali. Zebrałam swoje druciki i wzięłam się za robotę. I tak zrobiłam swoje pierwsze drzewko z drutu.

Kiedyś kupiłam kilka miniaturkowych doniczek, myśląc, że kiedyś na pewno mi się przydadzą. No i faktycznie. Idealne na moje drzewko.

Jak skończyłam pierwsze drzewko zebrałam krótkie druciki i stwierdziłam, że powinno to starczyć na drugie drzewko. 

Mniejsze drzewko jest przyczepione do kawałka korka z butelki od wina. Duże jest wielkości mniej więcej dłoni.

poniedziałek, 07 grudnia 2015

Zaczęłam duży projekt w domu, a mianowicie remoncik poddasza. Poddasze mamy mieszkalne, całe w drewnie. Idealne powierzchniowo dla moich dwóch chłopaków. Wszystko było ciemno brązowe a ja to przemalowywuje na biało. Idzie powoli ale idzie. Przed malowaniem trzeba było jeszcze okna ładnie obudować, z czego zostało mi trochę resztek boazerii. A wczoraj wpadłam na pomysł jak te resztki wykorzystać. 

Wpadłam na pomysł zrobienia małej choinki z drewna. Kilka deseczek się znalazło w resztkach. Gwoździki, młotek, farba i gotowe. Oprószyłam jeszcze sztucznym śniegiem i gotowe. Chłopaki pomogli mi ją ozdobić i gotowe.

 

poniedziałek, 16 listopada 2015

Chciałabym sobie uszyć jakąś bluzkę, czy sukienkę. Tylko szycie na sobie nie jest zbyt proste. Najlepiej mieć manekin w odpowiednim rozmiarze. Ale manekin jest dość kosztowny... Wpadłam ostatnio, zupełnie przez przypadek, na fajny tutorial, jak zrobić sobie samemu manekin w swoim rozmiarze. Stwierdziłam, że jest to tak banalnie proste i tanie, że postanowiłam sobie zrobić jeden. Wystarczy stara koszulka, Gruba taśma klejąca, wypełniacz do poduszek plus osoba, która pomoże w oklejaniu siebie taśmą klejącą.

  

Może mój manekin nie jest idealny, ale za to w moim rozmiarze :)

czwartek, 08 października 2015

W weekend jadę odwiedzić koleżankę, która niedawno urodziła córeczkę. Wypada coś przynieść dla dziecka. Co za problem, trzeba tylko iść do sklepu i coś wybrać. Ale... Malutka ma już starszą siostrę. Czyli wszystkie ubranka, zabawki itd ma po niej. Nagle mnie oświeciło. Co jest potrzebne każdemu dziecku?? Pieluchy!!! Postanowiłam zrobić tort z pieluch. 

Jako dodatek dołożyłam dwie zabawki mojej roboty. Słonika i żyrafkę.

Na koniec zapakowałam ładnie i wygląda, jakby kupione w sklepie.

czwartek, 24 września 2015

Wciąż mam nadmiar zielonych pomidorów... Myślałam, że wystarczy mi robienia przetworów na następne kilka miesięcy. Ale zaczęłam się zastanawiać co zrobić z resztą zielonych pomidorów. Więc spytałam Wujka Google. Znalazłam dwa przepisy. 

Zielone pomidory w panierce

Zielone pomidory należy pokroić w plasterki, następnie zamoczyć w roztrzepanym jajku i obtoczyć w bułce tartej. Usmażyć na patelni.

Pyszne!!! Lekko kwaskowate. Pyszne.

Kolejny przepis, który wypróbowałam to dżemik :) Dżemik z zielonych pomidorów. Przepis tradycyjny. Pomidory pokrojone, cukier. Ewenualnie troche soku z cytryny lub limonki.

Pyszny!!!

Serio polecam!

wtorek, 15 września 2015

Na wiosnę dostałam kilka sadzonek pomidorów. Wsadziłam je w doniczki większe i wystawiłam na dwór. Bez sadzenia do ziemi, bez szklarni. Tak po prostu. Stwierdziłam, że jak coś wyjdzie to dobrze, jak nie to nic. No i zaczęły rosnąć. Mocno nawet zarosły. Ładne lato było, mnóstwo słońca i  bardzo ciepłych dni, więc pomidorków się sporo pojawiło, do tego wiele bardzo dużych. Ale we wrześniu przyszła niemalże jesień. Deszcze, wiatry, zimno, brak słońca. Niestety tylko kilka pomidorów się zaczerwieniło, a pleśń zaczęła wchodzić na łodygi i owoce. Poszukałam trochę informacji w internecie i wyszło, że mogę zerwać zielone pomidory, które powinny dojrzeć. Zaczęłam ten busz wycinać i zbierać pomidory. Byłam niesamowicie zaskoczona ile tego wyszło!!!

Jestem przekonana, że wyszło tego jakieś 30kg!!!!! Stwierdziłam, że niektóre są troche gorszej jakości i że można by było z nich zrobić sałatkę z zielonych pomidorów do słoików. To co było potrzebne miałam. 

- cebula 

- czerwona papryka 

- woda (4 objętości)

- ocet (1 objętość)

- cukier (jedna objętość)

- sól, gorczyca, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz.

Wszystko trzeba było pokroić (pomógł mi mąż, a i tak zajęło nam to sporo czasu). I poprzekładać w pojemniki przesypując solą i pieprzem.

Wyszło tego 5 dużych misek... Odstawiłam wszystko na noc, żeby pomidory puściły soki. A następnego dnia zabrałam się za robienie płynu, podgotowanie pomidorków w zalewie i przekładanie wszystkiego do słoików. Jak wreszcie udało mi się to skończyć, gotując na 2 wielkie gary, na 4 razy... Wyszło tego 16 litrowych słoików!!!!!!!

Wykończyłam wszystkie słoiki... I już chyba mi wystarczy przetworów na ten rok... No może zrobię jeszcze dżemik z kasztanów jadalnych, ale to w przyszłym miesiącu.

 

niedziela, 06 września 2015

Wakacje się skończyły, rodzinka pojechała, na dworze coraz zimniej się robi. Ale to też czas dojrzewania wielu owoców i warzyw. Moje pomidorki się czerwienią. Ciągle robię jakieś dżemiki i nalewki z owoców, które dostaję od różnych osób. Spiżarka się zapełnia powoli. Uwielbiam to. 

Kuchnię mam całkiem sporą, ale zawsze dodatkowa półka, szafka, schowek jest mile widziany. Dlatego postanowiłam wykorzystać ostatnie miejsce w kuchni, które jeszcze nie było zagospodarowane. Między ostatnia szafką a oknem miałam taką przerwę dość sporą. Wymyśliłam, że można zrobić tam taki stoliczek z półeczka na kółkach plus powiesić na ścianie półki na rożne przyprawy i inne różne różności. Stolik zrobił mi mój zdolny tata :)

   

Na stoliczku dzisiejsze przetwory plus ziemniaczki, które się same zasadziły plus okragly kabaczek od sąsiadów. 

Półeczki zawiesił małżonek. Teraz mam więcej miejsca na tysiące przypraw jakie mam w kuchni...

A tak to wygląda razem.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Opuściłam się mocno w pisaniu i poniekąd w tworzeniu. Od kilku miesięcy tworzę, ale głównie w moim ogrodzie. Pół ogrodu zostało przemienione. Ale to nie o tym dzisiaj. Da domem od strony kuchni mamy zadaszoną werandę. Stoi tam stół ogrodowy i krzesła plus inne potrzebne i mniej potrzebne rzeczy. Ale zawsze mi tam czegoś brakowało, czegoś na czym można się "rozwalić" i cieszyć się ładna pogodą i ogrodem. Udało mi się zdobyć kilka palet, nie wszystkie takie same. Mimo wszystko udało mi się złożyć z nich coś w stylu narożnika. Obłożyłam je folią (może kiedyś się doczekają porządnego szlifowania i malowania), a na wierzch położyłam zakupione poduchy. Miałam już, niegdyś zrobiony, stolik z palety na kółkach. Teraz wszystko pasuje do siebie, jest wygodnie i relaksacyjnie. Idealne miejsce na posiedzenie i poleniuchowanie.

 

niedziela, 22 marca 2015

Jakoś jeszcze mnie do tej pory nie ciągnęło do uszycia tildy. Aż do przedwczoraj. Pożyczyłam sobie gazetki handmejdowe od teściowej i w jednej z nich znalazłam coś o tildzie. Stwierdziłam, że nadszedł czas na moją pierwszą tilde, a właściwie dwie (a co, skoro już robię to mogę i zrobić dwie na raz, nie?). Poszłam do piwnicy, żeby w jej czeluściach poszukać odpowiednich materiałów. Oczywiście takowe znalazłam. Wyrysowałam co trzeba, wycięłam, zszyłam. Dorobiłam włosy i sukienki. Robiłam dwie tildy na raz. To było w piątek. A w sobotę stwierdziłam, że skoro już robię to i zrobię kilka dodatków. Na koniec tak wyszły: 

Oprócz naszyjników, zrobiłam też torebeczki.

Które się oczywiście otwierają.

Do tego zadbałam o wygląd włosów.

Muszę przyznać, że szycie tildy jest wciągające. Aż szkoda, że nie mam córek, albo więcej dziewczynek na podorędziu, które można obdarować takimi lalkami.

piątek, 06 marca 2015

Mamy w domu kota. Kot ma kuwetę. Wygląd kuwety nie jest zbyt piękny, więc od dawna myślałam co tu zrobić, aby ją jakoś ukryć. W internecie jest mnóstwo przykładów przerobionych szafek na kocie kuwety. Niestety nie miałam żadnej nadawającej się szafki na przerobienie. Chodziło to za mną dość długo. Aż wreszcie stwierdziłam, że co będę szukać i myśleć. Szafkę można po prostu zrobić. Potrzebne materiały miałam, ogólny pomysł też. No i niezbędna osoba też się znalazła w postaci mojego taty. Szafka jest projektu i wykonania mojego taty. Ja dałam pomysł i zarys. Tu coś potrzymałam, tam coś wyrysowałam, kilka gwoździ wbiłam. Ale główne pochwały mój tata powinien zbierać :) 

A tak się szafka prezentuje u mnie w kuchni.

 

W środku jest miejsce na kuwetę. Jest też półeczka na kocie jedzenie.

Kuweta została ukryta, a ja dodatkowo zyskałam kolejną powierzchnię na różne różności. 

wtorek, 24 lutego 2015

Myślałam nad tym już od jakiegoś czasu, aż wreszcie się za to wzięłam. Wyciągnełam pudło (wielkie) z resztkami materiałów i zabrałam się za patchwork. Stwierdziłam, że zrobię go tym razem z kwadratów 10 x 10 cm. Najpierw sie narysowałam i razem z moją mamą na wycinałam. A potem zabrałam się do szycia. 

Mój pierwszy patchwork zrobiłam całkowicie ręcznie (jeszcze nei miałam maszyny do szycia). Zajęło mi to zdaje się 6 miesięcy... Tym razem wzorek był bardzo prosty, do tego miałam maszynę, więc cały projekt zabrał mi niecały tydzień.

Wielkość jak dla dziecka: 115 x 145 cm.

 

niedziela, 08 lutego 2015

Dostałam takie oto drzewo wyciete z drewnianej płyty/dykty, czy co to jest. Celem było zrobienie wystawy na moje biżutki. Postanowiłam zrobić drzewo dwustronne. Z jednej strony malowane, z drugiej decoupage.

Strona pomalowana wyszła tak (niestety ma kilka defektów, których w czasie tworzenia nie zauważyłam - zacieki):

Natomiast druga tak:

A tutaj drzewko stojące już na mojej szafeczce, pokryte niewielką częścia moich biżutków.  

 

środa, 24 grudnia 2014

Zapraszam do obejrzenia filmiku o moim sutaszu.

 

 

Filmik zrobiony przez mojego brata. Jeśli ktoś jest zainteresowany mogę podać namiary na mojego brata, który robi świetne filmy. Kontakt na emaila.

 

 

Tagi: film
09:59, arendil83 , Strona główna
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 grudnia 2014

Dzisiaj się chwalę. Oto mój artykulik jak zrobić maskę karnawałową dla dziecka w najnowszym numerze Mollie Potrafi. 

 

A na koniec życzę wszystkim czytelnikom Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku :)

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
monitoring pozycji