Robótki ręczne *na winie* , co się nawinie, to zostanie wykorzystane w kreatywny sposób, czyli szaleństwa robótkowe mamy po godzinach.

Strona główna

niedziela, 29 stycznia 2012

Wspominałam już, że często ze starych lub zepsutych korali robię coś nowego. Ewentualnie dorabiam kolczyki do pary. Pokażę Wam przykłady nowych rzeczy (niestety nie mam zdjęć naszyjników sprzed przemiany).

 

Ten naszyjnik wcześniej wyglądał zupełnie inaczej. Zamiast jasnych perełek miał czarne perełki. W miejscu trzech różnej długości sznurów na dole, miał pięć tej samej długości. Całość wyglądała dość ciężko i ponuro. Przerabiając ten naszyjnik zyskałam sporo koralików.

 

Z dwóch sznurów, których się pozbyłam zrobiłam nowy sznur korali oraz kolczyki. Kolczyki: duże przeźroczyste perełki (z pierwszego naszyjnika), dorobiłam łańcuszki, na których pozawieszałam pojedyncze koraliki.

 

Tutaj do tego naszyjnika dorobiłam kolczyki. Zrobiłam łańcuszki i zawiesiłam na ich oczkach pojedyncze kamyczki z naszyjnika (naszyjnik musiałam lekko skrócić).

 

Ten naszyjnik skróciłam  o około 10cm (każdą nić) i dorobiłam kolczyki.

 

 

czwartek, 26 stycznia 2012

Moja przygoda z filcem zaczęła się od pary filcowych, żółtych kolczyków, które dostałam od fajnej koleżanki. Chciałam do nich zrobić również naszyjnik. Wykorzystałam do tego stare korale, lekko zepsute.

 

Stare korale czy to zepsute czy nie, są świetnym surowcem na nowe naszyjniki, czy kolczyki. Bardzo często wykorzystuje coś starego, żeby zrobić coś nowego.

 

Miałam żółte kulki z filcu (zrobione wcześniej), wybrałam dodatkowo czarne małe koraliki z innego naszyjnika (w zasadzie to już nie był naszyjnik tylko same koraliki). Wszystko nawlekłam igłą, na nitkę do biżuterii.  Gotowe.

 

Czas pracy: 15 minut

 

niedziela, 22 stycznia 2012

Zawsze pociągało mnie tworzenie ze szkła, malowanie na szkle, witraże. Ostatnio spełniłam swoje marzenie na kursie robienia biżuterii ze szkła. Kurs trwał 4 godziny z czego półtorej godziny było przekazanie nam podstaw tej nie aż tak łatwej sztuki oraz postraszenie nas co może się zdarzyć, jeśli nie będziemy pracować bezpiecznie. Szczerze mówią po opowieściach co się może zdarzyć miałam pewne wątpliwości. Ale jak tylko zabrałam się do roboty obawy odłożyłam na bok. Wystarczy mieć pewność, że w akcie tworzenia nie popełniamy głupich błędów, a wszystko powinno pójść dobrze.

Żeby zabrać się do pracy trzeba jednak mieć kilka niezbędnych rzeczy. Po pierwsze starą mikrofalówkę (najlepiej jak światło w niej nie działa). Nie powinno się używać mikrofalówki, którą używa się w kuchni do podgrzewania jedzenia. Nie może być ona obudowana szafkami, musi stać w takim miejscu żeby nie mogła się przegrzać, a przy wypadku nie spowodować pożaru… Ponadto potrzeba tak zwany „hotpot”. Cos w stylu garnuszka (tylko postawionego na pokrywce), zrobionego z koralu (o ile dobrze zrozumiałam), w którym będzie się rozpuszczać szkło. W środku takiego garnuszka temperatura dochodzi do 600 – 700 stopni (i więcej jeśli nie przestrzega się podstawowych zasad bezpieczeństwa. Niezbędne jest oczywiście szkło, specjalny „klej”, „papier” i „cukrowe podkładki”.

 

Opiszę krótko jak się robi oczko do kolczyków, czy zawieszkę. Najpierw trzeba ułożyć kawałki (nie duże) szkła cos w kształcie wieży, „klejąc” poszczególne kawałki ze sobą, żeby się nie rozjechały przy manipulacji. Wieżyczkę ustawia się na cukrowej podkładce i specjalnym „papierku”, a następnie kładzie się to na pokrywce „hotpot-u”. Garnuszek się wstawia do mikrofali i zaczyna się podgrzewanie. W garnuszku jest dziurka przez którą widać kiedy szkło nagrzało się do odpowiedniej temperatury (powyżej 540 stopni). Wtedy trzeba sprawdzić czy wieżyczka się roztopiła tworząc kroplę. Jeśli tak się stało trzeba wystawić garnuszek i go otworzyć, żeby momentalnie schłodzić szkło do momentu aż przestanie być czerwone. Trwa to kilka – kilkanaście sekund. Następnie powrotem trzeba zamknąć szkło w garnku i pozwolić mu się ochłodzić do temperatury pokojowej (trwa to minimum 30 minut, ale im proces trwa dłużej tym lepiej). Na koniec otrzymujemy twarde, kolorowe, różnej wielkości szklane krople. Wystarczy tylko dokleić zawieszkę lub podstawę kolczyka, czy pierścionka.

Mając odrobinę doświadczenia można stworzyć niesamowite rzeczy, piękne arcydzieła. Minusem jest pracochłonność i koszty.

Oczywiście mój opis jest bardzo ograniczony. Jeśli ktoś chciałby zacząć tworzenie ze szkła, lepiej jak wcześniej przeszkoli się u kogoś, kto zna już tą technikę dobrze.

 

Oto moje szkło. Po lewej zawieszka (ok 2cm średnicy), a po prawej 4 szkiełka na kolczyki (po ok 1cm średnicy).  Robiąc kolczyki ustawia się 4-5 podobnych wieżyczek a na koniec wybiera 2 najładniejsze.

 

Czas wykonania: 2,5 godziny + studzenie.

 

piątek, 20 stycznia 2012

Obiecałam bewince i obietnicy dotrzymuję. Dzisiaj będzie sporo zdjęć, jak zakończyć wyplatanie koszyka. Miałam już dawno w planach wyplecenie takiego kosza. Chcialam coś większego, żebym mogla przenosić moje „różne-różności„ robótkowe, gdy są mi potrzebne (mam wszystko w piwnicy i tylko biorę co mi potrzebne w danej chwili).
Koszyk jest duży, podstawa to dwie tektury w wymiarach około 20x30cm. Wysokość 15cm. Na taki kosz potrzeba około 150 rurek.  

Wyplotłam koszyk i zaczynam zakończenie. Tutaj ostatnie dwie rurki.

Pierwszą rurkę przeplatam przez dwie kolejne pionowe rurki, a następnie jej koniec wkładam w szpare (tuż za drugą pionową rurką).   

To samo robię z pozostałą poziomą rurka (wkładam ją tylko w następną szparę kolejnej rurki pionowej - żeby dwie rurki nie kończyły się na raz w jednym miejscu).

W tym momencie pozostwły mi tylko rurki pionowe do wykończenia. Biorę jedną z nich, zaginam i przeplatam przez trzy kolejne (zawsze patrząc, żeby przy pierwszej być na zewnątrz koszyka, przy drugiej wewnątrz, a przy trzecie znowu na zewnątrz i tuż za nią zakończyć).

Jeśli rurka jest trochę za długa, najlepiej przyciąć ją trochę , tak by ostatnie 2-2,5 cm wkładać do szpary. Najlepiej przycinać pod kątem, wtedy rurka łatwiej wejdzie w dziurę.

Tak samo robię z każdą następną rurką. Przeplatam między trzema pionowymi, po trzeciej przycinam i wkładam do dziury. 

Do momentu aż mi zostaną trzy ostatnie rurki.

Biorę pierwszą z trzech ostatnich rurek i przeplatam ją między pozostałymi dwoma, a końcówkę wkładam do dziurki, z której wychodziła pierwsza pionowa rurka, która zakańczałam koszyk.

Przedostatnia rurka.

Przy ostatniej rurce nie ma już żadych pionowych, dlatego przeplatam ją jak na zdjęciu.

Przeplatam jeszcze raz i wkładam w szparkę.

Tak wygląda zakończony koszyk. Jak widzicie zrobiłam z nim nową rzecz. Zrobiłam uszy, za które można podnosić kosz. W trakcie plecenia poziomego trzeba pod koniec zostawić większą dziurę na uszy (nie robić dziury na koniec po wypleceniu, tylko wpleść dziurę w koszyk).

A oto jego zastosowanie :)

Czas wykonania: rurki - 3 godziny

                        wyplatanie - 2 godziny

 

wtorek, 17 stycznia 2012

Już za kilka dni wypada Dzień Babci (21 styczeń) i Dzień Dziadka (22 styczeń). Dzieci przygotowują laurki, w przedszkolach organizowane są spotkania z dziadkami i na ich cześć organizowane są teatrzyki i przedstawienia. Oba te dni obchodzone są w Polsce  stosunkowo od niedawna. Dzień Babci to pomysł tygodnika „Kobieta i Życie„ z 1964 roku. Dzień Dziadka pojawił się natomiast dopiero w latach osiemdziesiątych. 

Wcześniej przedstawiłam już pomysły dla babć i dziadków na prezenty:
- zakładki do książek (wykonanie dzieci od 2,5 lat);
- mini albumik ze zdjęciami (mama raczej musi zrobić lub starsze dziecko, młodsze może udekorować);

Dzisiaj zaprezentuje idealne prezenciki, gdy dziecko jest jeszcze za małe na jakiekolwiek robótki. Odcisk dłoni lub/i stopy malucha w masie solnej, w ramce do powieszenia/postawienia. I tu mamy dwa sposoby. Albo kupujemy odpowiednią ramkę, ewentualnie ją ozdabiając:

 

albo samemu robimy ramkę.



Na tym zdjęciu ramka jest wykonana przeze mnie. Odmierzona, zbita gwoździkami i pomalowana farbą (może też być sprejem).
Mając ramkę należy zrobić masę solną.

MASA SOLNA:
 - sól 200g
 - mąka 200g

 - woda pół szklanki
- ewentualnie 2 łyżki kleju do tapet (jeśli masa ma wysychać na powietrzu)

Gdy ciasto jest dobrze zagniecione, trzeba je włożyć do ramki. Przy pomocy drugiej osoby (pojedynczo może być trudno), należy odcisnąć rączkę lub/i nóżkę dziecka. Dobrze jest trochę przycisnąć poszczególne paluszki dla lepszego efektu na koniec. Uwaga: malutkie dzieci mają tendencję do zaciskania paluszków.
 Gdy odcisk jest gotowy należy odstawić ramkę z masą solną do wyschnięcia. Na koniec pomalować. Ja malowałam odciski lakierami do paznokci.
Jest też inna możliwość. Można stworzyć taki prostokąt z masy solnej, aby pasował do ramki. Odcisnąć rączkę dziecka. Podsuszyć masę w piekarniku i dopiero wtedy przykleić do ramki.
 


Czas wykonania: Masa solna - 10 minut
                            Ramka - 30 minut
                            Suszenie - kilka dni
    

niedziela, 15 stycznia 2012

Chodziło za mną i chodziło, leżały materiały i domagały się zainteresowania. Aż wreszcie uległam i wzięłam się za filc. Filc pokazała mi koleżanka jakieś dwa lata temu. Nie myślałam, że to taki fajny materiał na robótki.
 Filc to po prostu spilśniona przykładowo wełna owcza (również inne włókna zwierzęce jak i roślinne).  Spilśnianie to łączenie włókien w mocną masę przy pomocy nacisku i tarcia dodatkowo  wzmocnione gorącą parą wodną, czy słabych roztworów kwasów i zasad. Filc jest znany ludziom od co najmniej 8500 lat. Filc znajdziemy w wielu wyrobach: od  ubrań (berety, kapelusze), przez wykładziny, dywany, namioty ludności koczowniczej, po kołeczki w pianinie.

Filc:

                             

Można go wykorzystać do robienia biżuterii ale i różnego rodzaju innych ciekawych rzeczy (kwiatek, zabaweczka, miś itd.). Żeby zrobić naszyjnik wystarczy stworzyć trochę kulek (10-12 lub więcej), wałków lub innego kształtu koralików. Do zrobienia kulki  trzeba przygotować miseczkę z ciepłą wodą i rozpuszczonym w niej mydłem. Urywamy kawałek filcu, moczymy go. Trochę zwijamy, żeby nadać kształt kulce i zaczynamy obracać w dłoniach. Początkowo zrobienie kulki może wydawać się niemożliwe, ale z odrobiną wprawy jedną kulkę można wykonać w przeciągu około 5 minut.

 

Mając kulki wystarczy tylko wymyślić wzór naszyjnika, dodać (ewentualnie) inne koraliki i wszystko nawlec na nitkę. Do kompletu można zrobić również kolczyki.

 

Czas wykonania: 2-2,5 godziny

 

czwartek, 12 stycznia 2012

Zrobiłam kolejne koszyczki. Miałam dość bałaganu koło komputera, w postaci tysiąca długopisów i pisaków i jeszcze większej ilości karteczek na notatki. Więc zrobiłam koszyczki z papierowej wikliny. Jeden okrągły, taki jak już wcześniej zrobiłam. A drugi prostokątny z kartonowym dnem. 


 Koszyczek z kartonowym dnem jest jeszcze prostszy do zrobienia od wcześniej prezentowanych przeze mnie okrągłych wyplatanek. Na początek należy oczywiście skręcić wystarczającą ilość rurek z gazety (w zależności od wielkości kosza, który chcemy zrobić). Trzeba przygotować dwie tekturki tej samej wielkości. Następnie na jednej z nich trzeba ułożyć poprzecznie i podłużnie tyle rurek, żeby przerwy między nimi miały około 2cm.

Rurki trzeba dobrze przykleić (klejem, taśmą klejącą dwustronną). Na tak ułożone rurki przyklejamy drugi karton.

Gdy wszystko dobrze się trzyma można zacząć normalne wyplatanie. 


Na koniec jeszcze malowanie (tutaj czerwony sprey).


I koszyczki na różne różności gotowe.

Czas wykonania: 1 godzina

 

PS. Ciągle uczę się czegoś nowego o blogu i jak go pisać... Od teraz można wpisać swój komentarz bez logowania :) Mam nadzieję, że dzięki temu pojawi się więcej komentarzy do moich robótek :) Pozdrawiam :) 

niedziela, 08 stycznia 2012

Mój synek uwielbia oglądać „Epokę lodowcową”. Pewnego dnia powiedział, że on by chciał mamuta. Wpadłam więc na pomysł, żeby mu go uszyć. Powiedziałam mu, że jak będę mieć czas to uszyję mu mamuta. Od tamtego dnia co jakiś czas przypominało mu się o mojej obietnicy i mówił: „Mama, masz już czas? Zrobisz mamuta?”. Nie było innej rady i przy pierwszej okazji poszłam do sklepu z materiałami i znalazłam idealny materiał. Takie jakby krótkie brązowe futerko.

Mamut jest głównym bohaterem bajki „Epoka lodowcowa”. Jest wielki, włochaty, ma długie ciosy i małe uszy. Taki wygląd tego zwierzęcia jest kojarzony przez wszystkich. Jest to mamut włochaty, wymarły pod koniec ostatniej epoki lodowcowej. Jest to jeden z kilku gatunków tego zwierzęcia. Co ciekawe większość z nich nie ma owłosienia. To właśnie ten mamut był ulubioną zwierzyną łowną ludzi z późnego plejstocenu. I to ten gatunek widnieje na wielu malowidłach z jaskiń. Największy mamut to mamut stepowy, który osiągał 4,5-5m w kłębie.

Mojego zwierzaka uszyłam z szablonu na słonia, z jedną różnicą. Uszy zrobiłam dużo mniejsze.

 

(W prawym górnym roku - uszy mamuta, w dolnym lewym rogu – uszy słonia)

 

Do środka mamuta włożyłam wkład do poduszek. Dokleiłam oczy (kupne) i doszyłam ciosy.

Mój dzieć był strasznie szczęśliwy, gdy zobaczył swojego nowego pluszaka.

 

 

Czas wykonania – ok. 3 godziny

 

czwartek, 05 stycznia 2012

Ostatnio robiliśmy mini remoncik w kuchni. Zdzieranie starych i brzydkich tapet, malowanie ścian i podwieszanego sufitu. Plus kilka innych aranżacji. Poszliśmy w kolor czerwony, nasz ulubiony. Symboliczne znaczenie tej barwy to życie, szczęście, miłość (zwłaszcza w Chinach, gdzie panny młode na ślubnym kobiercu ubrane sa w sukienki tej właśnie barwy). Jest też wiele cech symbolizowanych przez ten kolor: odwaga, antydepresyjność, przyjazność, ciepło. Naukowcy twierdzą, że jest to barwa najbardziej pobudzaja ludzką psychikę. Czerwień pasuje idealnie do pomieszczeń, gdzie panuje duży ruch, czyli właśnie kuchnia, ale i korytarz.
W naszej kuchni jest dużo drewna, koloru białego, a teraz dodatkowo czerwonego. Z dodatków do nowego wystroju zrobiłam pokrowce na krzesła, oczywiście czerwone. Krzesła w naszej kuchni sa miękkie i pokryte białym materiałem, co nie jest zbyt dobrym pomysłem na dłuższą metę w tym pomieszczeniu. Małe dzieci w domu skutecznie potrafia zabrudzić wszystko, zwłaszcza przy jedzeniu. Wzięłam się więc za robotę, żeby jak najszybciej zmienić prowizoryczne pokrowce na coś trwałego i pasującego do wnętrza.
Kupiłam 2 metry dość mocnego materiału, z którego uszyłam 6 pokrowców.

Najpierw wymierzyłam długość i szerokość pokrowca jaki mnie interesował. Wyrysowałam kształt na materiale i wyciełam. Nastepnie przymierzyłam do krzesła i szpilkami upiełam materiał do podszycia na maszynie.

Na każdym rogu pokrowca wyciełam odpowiedniej wielkości kwadrat (pasując do krzesła), aby go wykończyć. Z przodu krzesła pokrowce zaczepiają o jego przód.

Z tyłu mają doszyte dodatkowe tasiemki, aby móc je przywiązać do siedziska i by się z niego nie zsuwały.

A tak wygląda po skończeniu.



Czas pracy: ok 45 min na jeden pokrowiec

 

poniedziałek, 02 stycznia 2012

W jednym z ostatnich postów wspomniałam o urodzinach kuzynki moich chłopaków. Zrobiłam jej niespodziankę i uszyłam niebieską torebkę i jako prezent oraz upiekłam tort. Dziewczynka uwielbia konie odkąd zaczęła na nich jeździć. Więc oczywiście tort był z konikiem i stajnią.

Najpierw zrobiłam ciasto na biszkopt z przepisu, który mi zawsze wychodzi:

Składniki:

- 6 jaj

- 1 szklanka cukru

- 1 szklanka mąki

- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Wykonanie:

Białka ubić na sztywno, dodać cukier i żółtka. Dodać mąkę zmieszaną z proszkiem i lekko wymieszać. Wylać na formę do pieczenia. Piec w temp. 160-180 stopni około 30-40 minut.

Tym razem robiąc tort postanowiłam pobawić się trochę w kolory. Przygotowane ciasto na biszkopt podzieliłam na 3 równe części. Do każdej z nich dodałam trochę płynnego barwnika. Każdą część upiekłam otrzymując trzy warstwy i trzy kolory biszkopta.

Na pierwszą warstwę biszkopta zwykle kładę dżem. Tym razem zrobiłam trochę inaczej. Miałam galaretkę (dżem) z czerwonych porzeczek, tylko zrobiła mi się trochę zbyt płynna. Dodałam do niej żelatyny. Obłożyłam tort dookoła folią aluminiową i wysmarowałam pierwszy biszkopt galaretką. Biszkopt włożyłam do lodówki, żeby galaretka się zsiadła. W ten sposób po pierwszej warstwie biszkopta miałam warstwę czerwonej galaretki. To samo można zrobić z przykładowo świeżymi truskawkami. Wystarczy je zmiksować na papkę i dodać żelatynę.

Na drugą warstwę biszkopta dałam bitą śmietanę. 2 szklanki 30% śmietany należy ubić a pod koniec dodać niecałą połowę szklanki cukru pudru i cukier waniliowy i fix do śmietany. Tort został wysmarowany takim kremem również na zewnątrz i po bokach. Na koniec wzięłam garść pianek marshmallows i rozpuściłam je w garnku z łyżeczką wody. Gdy się całkowicie rozpuściły zaczęłam dodawać cukier puder, do momentu aż było ciężko mieszać. Taką masę przełożyłam na stolnicę i podsypując cały czas cukrem pudrem stworzyłam masę plastyczną doskonałą do obłożenia tortu ale i lepienia z niej przykładowo zwierzaków. Do części dodałam żółty i niebieski barwnik. Otrzymałam dzięki temu trawkę. Wałkiem rozwałkowałam masę na cienki placek i obłożyłam tort. Z pozostałej części po dodaniu kakao zrobiłam konika. Stajnia była zrobiona z odciętych kawałków biszkopta przełożonego bitą śmietaną.

Tak wyszedł tort:

 

A tutaj jeszcze jeden bardziej pracochłonny tort „farma”. Zrobiłam go na urodziny mojego synka.

 

Czas wykonania: kilka godzin

 

monitoring pozycji