Robótki ręczne *na winie* , co się nawinie, to zostanie wykorzystane w kreatywny sposób, czyli szaleństwa robótkowe mamy po godzinach.

Strona główna

środa, 27 lutego 2013

W niedzielę byłam na targach materiałów. Za każdym razem, gdy się odbywają jadę tam i cos kupuję. Wybór jest ogromny. Tym razem jechałam z myślą o kilku metrach polaru na narzutę na moja sofę. Do tej pory była przykryta dwoma białymi wełnianymi (??) narzutami (obecnie bardziej szarymi niż białymi). Sofa jest poplamiona trochę przez dzieci, więc bez czegoś na niej się już nie obejdzie. Te dwie białe ciągle się zsuwały, kiepsko się je prało (są dość grube) i nie pasowały mi już. Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, że polarowy materiał będzie rozwiązaniem.  Pojechałam na targi i kupiłam to:

 

Przede wszystkim polar ale i nową ceratę na stół w kuchni (nie ma na tym zdjęciu) oraz 4 różne kolory organzy (już mam pomysły na ich wykorzystanie).

Jak tylko dotarłam do domu, nie mogłam się oprzeć i zaczęłam szycie. Najpierw zrobiłam ceraty dwustronne, sztuk dwie, dla chłopaków, żeby było co podłożyć jak będą malować, czy bawić się plasteliną. Od razu wypróbowali.

 

Ucięłam dość spory prostokąt, złożyłam na pół i przeszyłam dookoła maszyną do szycia. Musze jeszcze kupić sobie nożyczki które tną w zygzak, żeby wykończyć boki.

 

Następnie zabrałam się za zrobienie narzuty. Miałam 8 metrów materiału. Część od razu bez żadnego szycia położyłam na sofie. Pozostałe 3 metrywy korzystałam do zrobienia powłoczek na poduchy od sofy (z suwakiem, żeby łatwo było je uprać). A na koniec zostały mi trzy większe kawałki, które akurat starczyły na trzy małe powłoczki na małe poduszki. Oto jak wszystko się prezentuje. Wreszcie nic mi się nie zsuwa i nie muszę co 5 minut jej poprawiać.

 

Kolor na zdjęciu wyszedł niebieski, ale w rzeczywistości jest taki... morski... zielono-niebieski. Wybierając kolor stwierdziliśmy, że mamy za dużo koloru czerwonego w domu, żadny jasny na sofę się nie nadaje. Natomiast taki kolor mamy w łazience i całkiem nieźle wygląda. Całe szycie zajęło mi około 4 godzin.    

niedziela, 24 lutego 2013

Chyba wszyscy wiedzą, ze nie znoszę pająków... Małe nie robią na mnie wrażenia. Ale jak widzę takiego dużego czarnego tłustego pająka to uciekam jak najdalej i lecę szukać męża na ratunek przed ogromną bestią. A kiedyś było jeszcze gorzej... Raz męża przyprawiłam o zawał serca moją reakcją na pająka w łazience.  Dwa lata temu byliśmy na pewnego rodzaju targach zwierzęcych. Jak zobaczyłam, że jest możliwość wzięcia wielkiego pająka na ręce stwierdziłam, a co, czemu nie... I się zgłosiłam!!!

 

Nawet się specjalnie nie zestresowałam. Nadal nie lubię pająków, ale jak już wspomniałam, moja obecna reakcja na pająki jest już spokojniejsza.

 

Diriee na swoim blogu pokazała zrobione przez siebie pająki według tego tutoriala. Sama zapragnęłam zrobić podobne pajączki. Oto one.

 

Poszłam nawet dalej i zrobiłam kolczyki.

 

A tak to wygląda razem jako komplecik biżuterii.

 

środa, 20 lutego 2013

Mój synek ma hopla na punkcie bajki wymyślonej przez pewnego Belga. Bohaterem bajki jest króliczek Hopla. Jest to bardzo prosta i spokojna bajka dla najmłodszych, bez słów tylko muzyczka i spokojne obrazy. Synek szaleje na punkcie tego króliczka. Obserwuję bloga wiki45a prowadzącą fajnego bloga Robótkowe szaleństwa. Wiki45a robi fantastyczne bajkowe postaci na szydełku. Poprosiłam ją o zrobienie Hopli.

 

Jak mój synek zobaczył tą Hoplę otworzył szeroko oczy i powiedział "O Hopla? :)". W podziękowaniu wysłałam jej kilka drobiazgów mojej roboty. Jeszcze raz bardzo dziękuję za taki fantastycznie wykonany prezencik dla mojego Łobuziaka :)

 

Niedawno odwiedziła mnie siostra, chrzestna mojego synka. Przywiozła mu wyhaftowaną Hoplę. Ja dodatkowo zrobiłam z haftu poduszeczkę.

 

Mój maluch uwielbia swoje wszystkie Hople i wszędzie z nimi łazi.

Na koniec moja uszyta Hopla, uszyta dawno, w zasadzie dla starszego synka, ale młodszy sobie przywłaszczył.

 

 

sobota, 16 lutego 2013

Koleżanka poddała mi świetny pomysł na zrobienie obrazka z powertex. Pomysł zrealizowałam połowicznie, właściwie głównie dla testu jak coś takiego wyjdzie. Najpierw zrobiłam ramkę. Doczepiłam do niej stary t-shirt żeby nie musieć kupować płótna do malowania. Następnie z pomocą powertex i starej pociętej koszulki uformowałam serduszko na płótnie. Po kilku dniach jak już wyschło pomalowałam wszystko farbą w spreju. I tak wyszło na koniec.

 

Mógłby to być fajny prezent na Walentynki lub urodziny. 

 

 

Biore udzial:

środa, 13 lutego 2013

Latem odnowiłam wiszące już półeczki na przyprawy o tutaj. ale brakowało mi nadal miejsca na kilka luzem stojących. Wpadłam na pomysł, że przecież mogę sama zrobić brakująca półeczkę, nic trudnego. Znalazłam odpowiednie listewki w domu, przycięłam odpowiednio i zbiłam gwoździkami.

 

Z poprzedniego malowania nadal została mi farba i serwetki do decoupage więc na koniec półeczka tak się prezentuje :)

 

Specjalnie jest ciut dłuższa od poprzednich, żeby wszystkie słoiczki z przyprawami się wreszcie zmieściły.  

 

 

 

Dopisane:

Własnie padł 400 komentarz, który obiecałam nagrodzić.

400 komentarz napisała diriee. Gratulacje.

Zgłoś się z adresem i propozycją prezentu dla siebie :) 

 

 

Kolejny komentarz, który nagrodzę będzie z numerem 700. 

poniedziałek, 11 lutego 2013

Chciałabym ogłosić oficjalnie wyniki mojego konkursu. 

12 głosów otrzymała praca agabar - szkatułka zrobiona z patyczków od lodów. Gratulacje!!

Nagroda będzie do wyboru. 

Wszystkim uczestniczkom i głosującym chciałabym bardzo podziekować za udział.

 

 

niedziela, 10 lutego 2013

Walentynki za pasem. Postanowiłam zrobić serduszka z papierowej wikliny (nie raz widziałam takie serduszka, również w sklepach z rzeczami do dekoracji domu). oto jak wyszły.

 

Niezwykle łatwe do wykonania, nadają się do wszelakiej dekoracji. Do powiedzenia, do prezentu, nie tylko na Walentynki ale i urodziny czy imieniny.

 

To jeszcze kilka innych serduszek...

Z drutu.

 

Sutasz.

 

 

I inne.

 

 

 

Na koniec tylko dodam, że głosowanie na konkursowe prace trwa jeszcze kilka godzin. Jutro wyniki i gratulacje :)

środa, 06 lutego 2013

Kiedyś, dawno temu, w pewnym serialu pierwszy raz widziałam ogródek zen. Jest to ramka z piaseczkiem w środku jakimiś kamyczkami lub nie i małymi grabkami. Generalnie idea takiego ogrodu pochodzi z Japonii. Tak mi się wtedy to spodobało, że zapragnęłam czegoś takiego dla siebie. Ostatnio sobie o tym przypomniałam i nareszcie wykonałam swój.

Najpierw zrobiłam ramkę z denkiem. Pomalowałam farbą w spreju i zabrałam się za grabki. Wykonałam je z kawałka listewki (trochę ją ostrugałam), korka i 4 zapałek.

Oto mój ogródek.

 

 

Jeszcze do niedzieli trwa głosowanie na konkursowe prace. Zapraszam. wszystko zależy od Was :)

 

sobota, 02 lutego 2013

Wczoraj zakończyłam zbieranie prac konkursowych. Dzisiaj je wszystke nareszcie zaprezentuję. Od tego, która praca wygra zależy od Was. Proszę zostawiajcie głosy w komentarzu z numerem pracy, która się wam najbardziej podoba. Na głosy czekam do przyszłej niedzieli 10 lutego. W poniedziałek 11 lutego ogłoszę wyniki.

1. Szkatułka zrobiona z patyczków od lodów, a wieczko wykończone wypalarką do drewna.

Zrobione przez: agabar 

2.  Motor wykonany ze starych gazet metoda wyplatania jak wiklina, a na koniec pokryty srebrną farbą w spreju.

Zrobione przez: agabar

3.  Doniczki do rozsadzania bazylii zrobione z wytłoczki na jajka. 

Zrobione przez: Mała rzecz a cieszy

4.  Kapcie ze starych jeansów i ręcznika.

Zrobione przez: Diriee

5.  Domowy teatrzyk pacynkowy z pudła po robocie kuchennym i rolek po papierze toaletowym (jako pnie drzew).

Zrobione przez: Ma_niusia

6.  Domek-kalendarz adwentowy z rolek po papierze toaletowym i opakowaniach od paczek i przesyłek.

 Zrobione przez: Ma_niusia

7.  Koszyczek z papierowej wikliny.

Zrobione przez: cohenna

No to zaczynamy :) 

monitoring pozycji