Robótki ręczne *na winie* , co się nawinie, to zostanie wykorzystane w kreatywny sposób, czyli szaleństwa robótkowe mamy po godzinach.

Strona główna

czwartek, 24 września 2015

Wciąż mam nadmiar zielonych pomidorów... Myślałam, że wystarczy mi robienia przetworów na następne kilka miesięcy. Ale zaczęłam się zastanawiać co zrobić z resztą zielonych pomidorów. Więc spytałam Wujka Google. Znalazłam dwa przepisy. 

Zielone pomidory w panierce

Zielone pomidory należy pokroić w plasterki, następnie zamoczyć w roztrzepanym jajku i obtoczyć w bułce tartej. Usmażyć na patelni.

Pyszne!!! Lekko kwaskowate. Pyszne.

Kolejny przepis, który wypróbowałam to dżemik :) Dżemik z zielonych pomidorów. Przepis tradycyjny. Pomidory pokrojone, cukier. Ewenualnie troche soku z cytryny lub limonki.

Pyszny!!!

Serio polecam!

wtorek, 15 września 2015

Na wiosnę dostałam kilka sadzonek pomidorów. Wsadziłam je w doniczki większe i wystawiłam na dwór. Bez sadzenia do ziemi, bez szklarni. Tak po prostu. Stwierdziłam, że jak coś wyjdzie to dobrze, jak nie to nic. No i zaczęły rosnąć. Mocno nawet zarosły. Ładne lato było, mnóstwo słońca i  bardzo ciepłych dni, więc pomidorków się sporo pojawiło, do tego wiele bardzo dużych. Ale we wrześniu przyszła niemalże jesień. Deszcze, wiatry, zimno, brak słońca. Niestety tylko kilka pomidorów się zaczerwieniło, a pleśń zaczęła wchodzić na łodygi i owoce. Poszukałam trochę informacji w internecie i wyszło, że mogę zerwać zielone pomidory, które powinny dojrzeć. Zaczęłam ten busz wycinać i zbierać pomidory. Byłam niesamowicie zaskoczona ile tego wyszło!!!

Jestem przekonana, że wyszło tego jakieś 30kg!!!!! Stwierdziłam, że niektóre są troche gorszej jakości i że można by było z nich zrobić sałatkę z zielonych pomidorów do słoików. To co było potrzebne miałam. 

- cebula 

- czerwona papryka 

- woda (4 objętości)

- ocet (1 objętość)

- cukier (jedna objętość)

- sól, gorczyca, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz.

Wszystko trzeba było pokroić (pomógł mi mąż, a i tak zajęło nam to sporo czasu). I poprzekładać w pojemniki przesypując solą i pieprzem.

Wyszło tego 5 dużych misek... Odstawiłam wszystko na noc, żeby pomidory puściły soki. A następnego dnia zabrałam się za robienie płynu, podgotowanie pomidorków w zalewie i przekładanie wszystkiego do słoików. Jak wreszcie udało mi się to skończyć, gotując na 2 wielkie gary, na 4 razy... Wyszło tego 16 litrowych słoików!!!!!!!

Wykończyłam wszystkie słoiki... I już chyba mi wystarczy przetworów na ten rok... No może zrobię jeszcze dżemik z kasztanów jadalnych, ale to w przyszłym miesiącu.

 

niedziela, 06 września 2015

Wakacje się skończyły, rodzinka pojechała, na dworze coraz zimniej się robi. Ale to też czas dojrzewania wielu owoców i warzyw. Moje pomidorki się czerwienią. Ciągle robię jakieś dżemiki i nalewki z owoców, które dostaję od różnych osób. Spiżarka się zapełnia powoli. Uwielbiam to. 

Kuchnię mam całkiem sporą, ale zawsze dodatkowa półka, szafka, schowek jest mile widziany. Dlatego postanowiłam wykorzystać ostatnie miejsce w kuchni, które jeszcze nie było zagospodarowane. Między ostatnia szafką a oknem miałam taką przerwę dość sporą. Wymyśliłam, że można zrobić tam taki stoliczek z półeczka na kółkach plus powiesić na ścianie półki na rożne przyprawy i inne różne różności. Stolik zrobił mi mój zdolny tata :)

   

Na stoliczku dzisiejsze przetwory plus ziemniaczki, które się same zasadziły plus okragly kabaczek od sąsiadów. 

Półeczki zawiesił małżonek. Teraz mam więcej miejsca na tysiące przypraw jakie mam w kuchni...

A tak to wygląda razem.

monitoring pozycji