Robótki ręczne *na winie* , co się nawinie, to zostanie wykorzystane w kreatywny sposób, czyli szaleństwa robótkowe mamy po godzinach.

Strona główna

czwartek, 13 lutego 2014

Oj coś dawno mnie tu nie było... 

Dziś o zdrowym jedzeniu. Poniekąd. Bardzo lubię jeść kiełki, do sałatki, na chlebek. Pychotka i do tego bardzo zdrowe. Postanowiłam zrobić samemu kiełki. W sumie nic protszego, a na pewno taniej. Kupiłam nasionka na kiełki. Wyciągnęłam chwilowo niepotrzebne litrowe słoiki, gazę i gumki recepturki.

Do każdego słoika wsypałam trochę nasionek. Słoik zasłoniłam od góry gazą i umocowałam ją gumką.

Nalalam trochę wody, żeby nasionka mogły lekko napęcznieć. Po 15 minutach usunęłam jej nadmiar i odstawiłam słoiki. Dolewałam odrobinę wody codziennie i odlewałam jej nadmiar, tak, żeby zawsze było w słoiku wilgotno, ale zeby nasionka nie pływały.

A oto moje kiełeczki po kilku dniach.

 

wtorek, 14 stycznia 2014

Wczoraj zrobiłam naszyjnik "ze wszystkiego", albo "nawinie". Wyszperałam wszelakie pojedyncze koraliki, różne koncówki kolorów, różnej wielkości koralików, od malutkich po całkiem spore, również cekiny. Nawlekłam to na czarną żyłkę, bardzo, bardzo długą. A między poszczególnymi segmentami dałam metalowe koraliki zaciskowe (takie co to można ścisnąć i zostają w miejscu). W ten sposób zrobiłam sobie bardzo długi, kolorowy naszyjnik ze wszystkiego co mi się nawineło pod rękę. Naszyjnik idealny na wiosnę, do ciemnej lub po prostu jednokolorowej odzieży.

 

środa, 01 stycznia 2014

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!

Ostatnio duzo nie tworzyłam. Ale miałam jeszcze fotki ramek, które odnowiłam.

Kupilam dwie ramki za bezcen (dosłownie), pomalowałam je najpierw podkładem (białe).

A następnie zieloną farbą.

Tak wyszło. Teraz jeszcze czekam na zdjęcia chłopaków i ramki będą mogły zawisnąć na ścianie.  

sobota, 21 grudnia 2013

Jakiś czas temu zabrałam się za robienie kartek świątecznych-recyklingowych. Dlaczego recyklingowych? Ponieważ użyłam do ich zrobienia stare (wcześniej otrzymane) kartki. Wycięłam z nich co chciałam i różne elementy wykorzystalam do nowych kartek. 

Nawet spróbowałam quillingu, ale nie wychodzi mi to aż tak dobrze i sprawnie jak mojej siostrze :)

Jak już zrobiłam tyle to małżonek stwierdził, że przydałoby mu się jeszcze kilka więcej... Więc zabrałam się za zrobienie kolejnych.

Nie wiem, czy uda mi się w najbliższych dniach coś jeszcze napisać, dlatego chciałabym złożyć już teraz wszystkim Wesołych Świąt, spędzonych w miłej rodzinnej atmosferze, z pysznościami na stole :)  

sobota, 14 grudnia 2013

Nareszcie udało mi się zrobić specjalny prezent. Według całkowicie swojego pomysłu wykonałam pudełko na biżuterię. Małżonek tylko mi wyciął z drewna odpowiednie prostokąty, ale ja już wszystko razem zbiłam, pomalowałam, walnęłam decoupage i oto pudełko. 

Jest małe miejsce na pierścionki.

Miejsce na kolczyki.

Muszę się przyznać, że z tego pudełka jestem wyjątkowo dumna. Szkoda, że mam różne rzeczy na swoje biżutki, bo na pewno zrobiłabym sobie takie samo pudełko.  

 

wtorek, 10 grudnia 2013

Zabrałam się za robienie prezentów. Dla trzech dziewczynek zrobiłam trzy ramki na kolczyki. W sklepie z używanymi rzeczami kupiłam trzy odpowiedniej wielkości ramki. W domu je przemalowałam, dodałam haczyki na naszyjniki lub bransoletki. W środek zamiast zdjęcia wkleiłam kawałek materiału z dziurkami - organzy. I tak się prezentują.

Mam nadzieję, że prezenty się spodobają :) Szykuję też pudełko na biżuterię dla teściowej, ale to jeszcze troche potrwa, więc pochwalę sie dopiero w kolejnym wpisie.

 

piątek, 06 grudnia 2013

Święta za pasem, w sklepach już świąteczna atmosfera. Czas pomyśleć o dekoracji domu, stołu świątecznego. Ja juz coś zrobiłam, a mianowicie kilka choineczek z szyszek. Potrzeba tylko kilka ładnych szyszek, farby w speju, jakiś świecidełek żeby ozdobić "drzewko", klej sylikonowy na ciepło.

 

Szyszki pomalowałam na zielono, chociaż i na złoto ładnie by się prezentowały.

 

Opruszyłam śniegiem w spreju, dla bardziej zimowego wyglądu.

 

Dokleiłam łańcuchy, "bombeczki", przyczepiłam nóżki. I tak oto się prezentują moje tegoroczne choineczki. Na zdjęciu również choinki z makaronu.  

 

piątek, 29 listopada 2013

Moj młodszy synek wreszcie się przekonał do rękawiczek. Wreszcie, gdyż ostatnie dwie zimy, niezależnie temperatury odmawiał założenia czegokolwiek na ręce. Ściągał wszystko konsekwentnie nawet przy bardzo minusowych temperaturach...  W tym roku po pewnych protestach jednak się przekonał. W przedszkolu poprosili, żeby dzieci miały dwupalcowe rękawiczki na sznurkach, wiadomo, żeby je nie pogubiły. Nie miałam takowych dla żadnego, ale maszyna do szycia stała na wierzchu, więc się wzięłam za szycie. Miałam jeszcze resztki polaru, więc pozwoliłam chłopakom wybrać kolor. Młodszy wybrał niebieskie z czerwonym sznurkiem.

 

Starszy czerwone.

 

Specjalnie są zostawione na lewą stronę, żeby było inaczej, ciekawiej.

Jak już zrobiłam dwie pary, to stwierdziłam, że i dla siebie coś zrobię. Dlatego uszyłam mitenki (rękawiczki bez palców)

 

i dorobiłam do nich "kapturki". Dzięki temu jak będę potrzebować palców to wystarczy odchylić kapturki, bez zdejmowania całych rękawiczek :)

 

Nie pamiętam, czy juz pokazywałam, ale jakiś czas temu uszyłam starszemu kolejną czapke (jak co roku). Banalna do zrobienia.

 

Zima nam juz niestraszna.

poniedziałek, 25 listopada 2013

W sobotę miałam okazję zaprezentować swoje wyroby biżutkowe na kolejnym markecie hobbystycznym. Tak oto prezentował się mój stolik.

 

 

 

Pokazałam również sutasz i tym razem jedna osoba wiedziała co to jest (osoba, która też tworzy biżuterię).

 

Będąc tam wpadłam na dwa pomysły dotyczące moich kolejnych stoisk. Po pierwsze zrobiłam pudełko na pierścionki. Sposób wykonania widziałam w internecie, zmodyfikowałam go tylko lekko. W swoich zapasach "rzeczy prawdopodobnie przydatnych do czegoś" miałam metalowe pudełko po czekoladkach. Wzięłam resztkę materiału polaru, z którego już wcześniej robiłam czapki, szaliki, kotarę. Oraz inne resztki innego materiału. Czerwony materiał ucięłam na szerokość pudełka, ale długość była około 3 razy dłuższa (od pudełka).

 

Pierwszy kawałek zrolowałam i przy pomocy taśmy klejącej dwustronnej przyczepiłam do górnego boku pudełka i do dna. Następnie włożyłam rulonik niebieskiego materiału, żeby czerwony stworzył wybrzuszenie. Do dna przyczepiałam czerwony materiał taśmą, po jednym ruloniku niebieskiego materiału. I tak wyszło na koniec.

 

Teraz mam duże wygodne pudełko na pierścionki.

 

Dodatkowo uszyłam torebeczki na biżutki/prezenty w dwóch rozmiarach. Użyłam do tego dość kolorowego "firankowatego" materiału (no bo jak go inaczej wykorzystać). Oraz wszelakich długo zbieranych tasiemek, odcinanych od ubrań (zwykle bluzki, spódnice i czasem spodnie mają przyczepione takie dwie tasiemki, żeby ładniej się trzymały na wieszakach w sklepie i nie spadały. Po takim zakupie, zawsze je odcinam i proszę rodzinkę żeby to również robiła i zbierała dla mnie.)

 

I jak się Wam podoba mój recykling ? :)

poniedziałek, 18 listopada 2013

Nazbierało mi się dość sporo kartek świątecznych od znajomych i rodziny z poprzednich lat. 

Stwierdziłam, że tym razem coś z nich zrobię. Powycinałam wszelakie widoczki, choinki, miśki, Mikołaje itd i zrobiłam z nich stosik.

Na razie zrobiłam jeden exploding box, ale na pewno powstanie kilka następnych. Ten zrobiłam przykładowy na jakiś prezencik. ale na Swięta jak będę pakować prezęty to na pewno zrobie kilka innych.

Tutaj jest środek.

A tak wyglada z zewnątrz.

No i całe pudełko w swojej okazałości z przykładowym prezencikiem w środku.

 

środa, 13 listopada 2013

Tutaj pokazałam Wam moje skrzyneczki. Wtedy były tylko pomalowane, ale planowałam zrobić z nimi coś więcej. Półeczka zyskała haczyki. Oraz została zawieszona na żółtej ścianie, gdzie super pasuje ze swoim żółtawym kolorkiem.

Okrągłe pudełko na wino zostało oklejone serwetką z winnym motywem.

I góra.

Miałam inna skrzyneczke na wino, więc pomalowałam ją na złoty kolor, a w środku przyczepiłam haczyki. Można na nich cos powiesić.

Ostatnia najwięszka skrzyneczka niestety nie do końca mi się udała. Z mojej winy niestety... Wygląda teraz tak. Ostatecznie może być, ale mogło byc lepiej.

 

 

poniedziałek, 04 listopada 2013

Pierwszy raz spróbowałam domowej roboty smalczyku u cioci i wujka na wsi. Nawet nie sam smalec mnie przekonał, ale skwarki. Wielokrotnie później miałam okazję spróbować smalczyku, jednak ten domowy jest i był zawsze najlepszy. Jak przyjechałam tutaj co jakiś czas kupujemy pół świniaka ze znanego źródła. Mięsko pyszne, nie napakowane niewiadomo czym. Przy mięsie zawsze jest jakiś tłuszcz. Kiedyś wpadłam na pomysł, że sama mogę spróbować zrobić smalec. I tak od tamtej pory przy takim zakupie zawsze robię kilka słoików. Zrobienie smalcu jest banalnie proste.

Najpierw trzeba odkroić cały tłuszczyk od mięsa. Pokroić w kostkę i wytopić w rondelku. Na koniec wszystko poprzelewać do słoiczków. Do smalcu można dodać przyprawy, cebulkę, czy na co mamy ochotę. Tym razem zrobiłam smalec bez dodatków. Nie chwaląc się wyszło cos pysznego a skwareczki są niezwykle miękkie.

 

A tutaj fota moich wszystkich słoiczków o różnej zawartości.

 

Ostatnio mocno szalałam z robieniem przetworów. Z pomidorów, z własnego ogródka powstał sos pomidorowy wg przepisu z poprzedniego roku. W weekend wraz z rodzina pozbieraliśmy siatę kasztanów jadalnych, a z nich powstał pyszny dżemik. Skończyłam również nalewkę śliwkową. Uwielbiam robić przetwory.  

czwartek, 31 października 2013

Praktycznie co roku robię nową czapkę dla chłopaków. I w tym roku zrobiłam już jedną, inna niż poprzednie. Do tego wyjątkowo prostą do zrobienia. Najpierw wycięłam dość spory prostokąt z polaru (pozostał mi z poprzedniego roku). Zszyłam dwa przeciwległe boki. Następnie mniej więcej w połowie związałam kawałkiem polaru i górną część czapki poprzecinałam tworząc frędzle. I oto ona.

 

Starszemu się spodobała, ze mimo pięknej dotychczas pogody koniecznie chciał ją nosić.  

środa, 23 października 2013

Dla lubiących bransoletki mam krótki i jakże banalny opis jak zrobić bardzo ładne bransoletki. Wystarczy drut taki max do 1mm średnicy, żeby się łatwo nie rozwijał i nie zmieniał kształtu. Jak kupiłam taki zwój. ucięłam po 3 skrętach i drut zachował swój kształt. Jedną końcówkę zagięłam w kółeczko (niewielkie), żeby koraliki nie uciekły. Nałożyłam różne koraliki i na koniec zagięłam w ten sam sposób co na początku drugi koniec. Mimo ciężaru koralików drut zachował swój kształt. Oto co mi wyszło.   

 

niedziela, 20 października 2013

Przez ostatnie trzy tygodnie chodziłam na mini kursik odnawiania mebli. Taki był tytuł, ale więcej było o sposobach i technikach malowania różnymi farbami. Otrzymaliśmy dwa drewniane przedmioty: skrzyneczkę i półeczkę do przetestowania nauczonych technik. Mogliśmy eksperymentować z kolorami. Nie mam żadnych zdjęć z zajęć, ale mam zdjęcia pomalowanych przedmiotów.

Oto moja skrzyneczka.

 

 

Skrzyneczka była pomalowana na jasny brązowy, farbą kazeinową. Następnie pomalowana na ciemniejszy brązowy, a po wyschnięciu górna warstwa została częściowo starta papierem ściernym.

Półeczka, do której musze jeszcze doczepić jakieś fajne haczyki najlepiej takie vintage.

 

 

Półeczka została najpierw pomalowana białym podkładem a następnie po wyschnięciu białą farba, a na koniec żółtawo-brązową farbą. Po kilku minutach farba żółtawa została częściowo starta przy pomocy starej szmatki, aby osiągnąć efekt postarzenia. Między drugą a trzecią warstwą półeczka została potraktowana papierem ściernym.

Na koniec mogliśmy przynieść coś z domu i pomalować to dowolną nauczoną techniką. Ja przyniosłam takie pudełko na wino. Tak wygląda po pomalowaniu (wiem niewiele widać, ale nie pomyślałam o zrobieniu zdjęcia przed, więc nie da się porównać). Pudełeczko na wino zostało pomalowane tą samą techniką co półeczka.

 

Skrzyneczka i pudełeczko nie są jeszcze skończone, ponieważ aż się proszą o zrobieniu na nich jakiegoś ładnego decoupagu. Na pewno jak je skończę to się nimi pochwalę.

środa, 16 października 2013

Moja szefowa jest fanka moich biżutków. Szepnęła kilka słów organizatorom sympozjum pacjentów i dzięki temu zostałam zaproszona do przyjemnej części ich sympozjum. Pacjenci z nadciśnieniem płucnym organizują sobie takie spotkanie co roku i zapraszają lekarzy, by dowiedzieć się więcej o leczeniu, swoich chorobach i innych aspektach poszczególnych chorób z tej grupy. Oprócz części dość ciężkiej (o ich chorobach, problemach itd) jest też część przyjemna: workshopy, gry grupowe, itd. Razem z moimi biżutkami zostałam zaproszona do poprowadzenia workshopu. Wystawiłam co mam do obejrzenia i dodatkowo rozłożyłam się, żeby pokazać jak się robi sutasz.

 

Poprosiłam przybyłych żeby wybrali kolory sutaszu, koraliki i zabrałam się do roboty. Postanowiłam zrobić mały wisiorek, mały gdyż miałam tylko godzinkę na wykonanie. W międzyczasie opowiadałam trochę o sutaszu i o sobie. Wszystkim się podobało, nikt z przybyłych nie widział nigdy wcześniej sutaszu. Wszyscy podziwiali jakie to jest w sumie trudne i wymagające wiele cierpliwości. Jak skończyłam wyszło cos takiego.

 

Postanowiłam ofiarować wykonany wisiorek organizatorom.    

piątek, 11 października 2013

Z biżuterii zrobiłam już wiele różnych rzeczy: naszyjniki, kolczyki, broszki, bransoletki, ale jeszcze nie zabierałam się za pierścionki. Po pierwsze sama nie noszę pierścionków (tylko obrączkę), a po drugie nie miałam pomysłu. Aż przyuważyłam pierścionek na palcu dziewczyny mojego brata. Wykonany był z drutu, takiego, którego i ja używam do robienia naszyjników. Dość grubego bo mającego 2 lub 3 mm średnicy. Potem szukając w internecie natknęłam się na tutorial jak zrobić jeszcze inny pierścionek z takiego samego drutu. Niestety źródła już nie pamiętam, ale stworzyłam własny tutorialik.

 

Potrzeba jest około 30-40 cm drutu o średnicy 2-3mm. Na środku robimy pętelkę na palec.

  

A następnie zaczynamy zawijać oba końce drutu.

 

Aż drut się skończy. Końcówki trzeba zakręcić pod spód zawijasu. I tak wygląda taki prosty pierścionek.

 

A tak wyglądają dwa rodzaje wyżej wspomnianych pierścionków w różnych kolorach.  

 

poniedziałek, 07 października 2013

Wiele ostatnich wieczorów poświęciłam na robienie różnej biżuterii. Powstały również nowe rzeczy, których wcześniej nie robiłam. Wszystko to zrobiłam, gdyż dostałam miejsce na małych targach hobbystycznych. Tak wyglądał mój stolik.

 

 

 

 

 

Cała impreza trwała cały dzień, a nie zawsze się coś działo, więc miałam sporo czasu na zrobienie kilku nowych rzeczy. W czasie trwania targów zrobiłam kilka nowych pająków. Halloween się zbliża, więc to idealny powód. Pajączki mogą być do dekoracji lub można je przerobić na naszyjniki. Czyż nie są piękne??

 

 

Natomiast kilka dni temu jeden taki pajączek odwiedził mój salon... Dobrze, że miał  mnie ktoś uratować przed bestią bo osobiście nie lubię żywych pająków...

czwartek, 26 września 2013

Dawno mnie tu nie było... Szczerze mówiąc przygotowuje się do marketu hobbystycznego, na którym będę sprzedawać moje biżutki. Zostało mi już niewiele czasu i cały czas tworzę a to kolczyki, a to naszyjniki, a to sutasze, a to to , a to tamto.

W międzyczasie ktoś mi powiedział, że szuka krzyżyka srebrnego do zawieszenia na łańcuszku. Ze srebra biżuterii nie umiem robić, ale pomyślałam, że może z sutaszu mogłabym zrobić krzyżyk dla kogoś. No i się faktycznie udało.

 

Zrobiłam dwa krzyżyki, czarne, mniejszy i większy i powiesiłam je na łańcuszkach. Może się komuś spodoba.

 

 

 

niedziela, 15 września 2013

Z tasiemek i koralików zrobiłam trochę esów floresów. A właściwie kilka bransoletek. Każda jest zrobiona z dużych lub małych koralików poprzeplatanych tasiemką (cienką lub grubszą). Zamiast zwykłego zapięcia są owe tasiemki.

Duże

 

Małe

 

 

I jeszcze kolczyki w tym samym stylu.

 

Można by oczywiście zrobić i cały komplet: kolczyki, naszyjnik i bransoletka. Na pewno fajnie by wszystko razem wyglądało.   

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
monitoring pozycji