Robótki ręczne *na winie* , co się nawinie, to zostanie wykorzystane w kreatywny sposób, czyli szaleństwa robótkowe mamy po godzinach.

Strona główna

środa, 05 czerwca 2013

Uszyłam sobie spódnicę... Byłam w sklepie z materiałami, szukając materiałów na zupełnie coś innego. Przez przypadek wpadły mi w oko dwa fajne materiały. Jeden czarno-zielony i resztka biało-czerwonego. Z tego pierwszego na pewno zrobię jeszcze spódnicę, może nawet jeszcze bluzeczkę, ale chwilowo jestem trochę unieruchomiona i poruszanie jest trochę utrudnione... Ale jeszcze przed moim unieruchomieniem udało mi się zrobić spódnicę czerwono-białą. Materiału miałam dosłownie 0,5x1,60m, więc starczyło na tylko okręcenie się. Wymyśliłam białe wykończenia, doszyłam suwak i proszę tak wyszło na koniec.

 

Długość do połowy kolan, bez gumki, idealnie dopasowana do mnie. Nie korzystałam z żadnych wykrojów ani wzorów, samo wyszło co wyszło :P

Druga spódnica będzie zupełnie inna. Już mam pomysł, tylko wykonanie musi troszkę poczekać...  

niedziela, 02 czerwca 2013

Ostatnio mieliśmy beznadziejną pogodę... Ciągle zimno, wiatr i deszcz. Starszak jeździ do przedszkola na rowerze, a na deszczu mókł. Wymyśliłam, że zrobię mu spodnie przeciwdeszczowe. Kupiłam odpowiedni materiał, wycięłam według wzoru jak TU i proszę spodnie gotowe.

 

Wykonanie to jakieś 15 minut, no może 20, więc żadna filozofia.

środa, 29 maja 2013

Ostatnio pokazałam jedna wydrapywankę jaką zrobiłam. Myślałam, że mam jedną, a okazało się, że jednak dwie.

 

Dodatkowo znalazłam brakujące narzędzie do wydrapywania.

 

Oto kotek i piesek.

 

Na koniec się pochwalę moim ogródkiem wiszącym.

 

Sałatka (już jedliśmy i jest pycha).

 

Rzodkiewka.

 

niedziela, 26 maja 2013

Zawsze miałam ochotę spróbować jak smakują słodkie ziemniaki. Przede wszystkim zastanawiało mnie to, czy one faktycznie są słodkie. Kiedyś natrafiliśmy na nie w sklepie sieciowym i kupiliśmy. Zrobiłam z nich do tej pory kilka rzeczy:

Puree - jak najbardziej nadają się i faktycznie wyczuwa się słodkawy smak.

Ugotowane jak zwykłe ziemniaki - może nie do wszystkiego będą pasować ze swoim smakiem, ale jak najbardziej można je w ten sposób zrobić i skonsumować.

W zapiekance - jak najbardziej.

Jeszcze nie próbowałam czy do zupy jakiej się nadają... Ale i na to przyjdzie czas. Natomiast dzisiaj chciałam Wam przedstawić ciekawy przepis na mufinki ze słodkimi ziemniakami i mango. Pychotka.

 

Mufinki ze slodkimi ziemniakami i mango

- 150g mąki

- pół torebki drożdży suchych

- 50g cukru

- 2 łyżki wiórków kokosowych

- 40g roztopionego masła

- 1 jajko

- 140g puree ze słodkich ziemniaków

- 100ml mleka

- 25g suszonego mango (ja użyłam świeżego, prawie w całości)

  

Najpierw trzeba przygotować puree, czyli ugotować ziemniaki w wodzie i je zmiażdżyć na puree po ugotowaniu. Do puree dodaj rozpuszczone masło, jajko, mleko, a następnie mąkę drożdże, cukier i wiórki kokosowe. Wszystko zmiksuj. Na koniec dodaj kawałki mango (suszone lub świeże). Upiecz w 180 stopniach przez minimum 20 minut.

 

Mufinki wychodzą fantastyczne.    

  

środa, 22 maja 2013

Co można zrobić z gałęzi. Otóż wiele. Juz pokazywałam moją ściankę z gałęzi, powoli groszek pachnący rośnie i mam nadzieję, że niedługo moja ścianka będzie kolorowa. Ale nie o tym dzisiaj. Zostało mi sporo grubszych gałęzi. Pocięłam jedną na cienkie plasterki.

 

Najpierw ozdobiłam drewniane pudełko oklejając je wcześniej zrobionymi plasterkami. Chciałam zobaczyć co z tego wyjdzie. Jednak, żeby to wyglądało ładniej mniejsze plasterki by się przydały.

 

Z reszty zrobiłam ... guziki.

Wpadłam na taki właśnie pomysł, ale przeglądając internet wyszło, że sporo osób juz wcześniej wpadło na taki sam pomysł. Fajne są takie naturalne guziki. Jeszcze nie wiem do czego je wykorzystam, ale na pewno do czegoś. A może ktoś ma jakiś ciekawy pomysł?

 

niedziela, 19 maja 2013

Kilka miesięcy temu zobaczyłam u kogoś na blogu pele mele. Idea mi się bardzo spodobała i postanowiłam zrobić jedno do kuchni. Długo się za to zabierałam, ale ostatnio wpadłam w wir szycia i wreszcie się zabrałam za to. W kuchni kolorem przewodnim jest czerwień, dlatego też wybrałam materiał czerwono biały. Do tego białe tasiemki, beżowe guziki (różne z mojej "kolekcji") i drewnianą, jasną, niemalowaną ramkę. I tak oto wyszło:

 

No i od razu pele mele zostało zagospodarowane.

 

 

środa, 15 maja 2013

Pisałam, że wpadłam w wir szycia. Oto moja druga torba.

Brązowa z niebieskimi i żółtymi kieszonkami i niebieskim kwiatkiem.  

 

niedziela, 12 maja 2013

Miałam długi weekend, który okazał się niezwykle owocny.

Juz pokazałam Wam moje maskotki dla dzieciaków. Maszyna do szycia stała ciągle na widoku, więc stwierdziłam, że zabiorę się za szycie kolejnych rzeczy. Od jakiegoś czasu chciałam uszyć sobie torbę. Obecna mi się trochę znudziła. Pomyślałam, że tym razem nie będę kupować żadnej, ale zrobię jedną sama. Poszperałam po internecie, ale specjalnie nic mnie nie zainteresowało, znalazłam tylko jeden tutorial, wydrukowałam... A teraz nie mogę znaleźć tej strony, żeby Wam go pokazać... Torebka jest zrobiona z nogawek jeansów, jeansów, które jeszcze kilka miesięcy temu należały do mojego małżonka, ale że zrzucił naście kilogramów nie były mu już potrzebne. Wykończenie jest tylko inne niż z tutoriala. Zamiast jeansowego wykończenia i dość krótkich rączek, wykorzystałam dość grubą materiałową wstążkę i zrobiłam długie rączki. Środek jest z czerwonego materiału.

 

Widok z boku.

 

Widok do środka.

 

Pod koniec szycia stwierdziłam, że mogę zrobić tą torbę dwustronną. Tak też zrobiłam. Oto środkowa strona torby, która jest tutaj zewnętrzną stroną.

 

środa, 08 maja 2013

Moje dzieciaki uwielbiają zwierzaki, te żywe, ale i te pluszowe. Kupne nie są zbytnio interesujące, za to te co ja im uszyję są hitami. Młodszy uwielbia żyrafy, słonie, zebry, pingwiny, sowy i kotki. Chciałam mu zrobić coś czego jeszcze nie miał, a co chodziło mi już po głowie od jakiegoś czasu. Wreszcie się zmobilizowałam i uszyłam... żyrafę. Jego pierwsze słowa jak zobaczył gotową żyrafę "o żyrafa". Żyrafa od razu stała się jego ulubioną zabawką, która idzie razem z nim spać. Oto ona.

 

Jak zobaczył żyrafę to zażyczył sobie jeszcze słonia. Dla przypomnienia Szkrab ma 2 latka i już takie żądania ma :P Następnego wieczora postanowiłam zrobić kolejne zwierzaki. Obiecany słoń.

 

Sowa - bo też lubi.

 

I piesek dla Starszaka.

 

Żyrafie brakuje ogonka (moje niedopatrzenie), słoń wygląda prawie jak świnka, ale zwierzaki są hitem i chłopakom się bardzo podobają.  

Osobiście najbardziej podoba mi się żyrafa. Muszę się zaopatrzyć w nowe materiały, bo zostały mi same resztki... Resztki na kolejny patchwork... ?? 

sobota, 04 maja 2013

Skończyły mi się własnoręcznie robione kartki, więc stwierdziłam, że muszę zrobić kilka na zapas na różne okazje. Wreszcie w kilku podejściach udało mi się zrobić mały stosik. Są poniekąd niedokończone, ponieważ brakuje im jakiegoś napisu czy podkreślenia konkretnej okazji. Specjalnie je tak zostawiłam, żeby były bardziej uniwersalne. Jak jakaś będzie mi potrzebna wybiorą najbardziej pasującą i ją wykończę.

Na początek mały recykling kartkowy. Miałam fajny kalendarz,

 

 który troszkę pocięłam, a następnie zrobiłam z nich dwie kartki (wcześniej juz zrobiłam dwie wielkanocne).

 

Jerzykom dokleiłam wypukłe oczka.

 

Zrobiłam kilka kwiatkowych kartek.

 

Jedna romantyczna.

 

Jedna przykładowo ślubna.

 

I trzy z naklejkami.  

 

środa, 01 maja 2013

Kiedyś dawno temu... Chyba jakieś dwa lata temu... Dostałam od teściowej taki zestaw do wydrapywania obrazka. Odłożyłam na bok i zapomniałam o tym. Ostatnie tygodnie jakoś nie miałam żadnej weny, robiłam albo sutasze, albo szalałam w ogrodzie. Chciałam zrobić coś innego. I nagle mi się przypomniało o tej wydrapywance.

W zestawie jest tekturka, która ma tak na prawdę dwie warstwy: zewnętrzną czarną, a pod nią srebrną. Na warstwie czarnej widać obrazek, który trzeba zdrapać (kolor mniej więcej szary). Czarną warstwę zdrapuje się odpowiednim narzędziem, również w zestawie. Mój zestaw nie miał tego, więc musiałam improwizować z nożykiem. Dodatkowo jest też mała tekturka do pierwszych prób.  

 

Zabrałam się za zdrapywanie. Nie jest to specjalnie trudne, więc szybko mi poszło i na koniec mój obrazek wygląda tak.

 

Obrazek można wsadzić w anty-ramę albo w zwykłą ramkę i powiesić na ścianę.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Ostatnio w wolnych chwilach albo robię sutasze albo siedzę w ogrodzie i doprowadzam go do jako takiego stanu. Jest to zajęcie nadzwyczaj pracochłonne, bo powiem szczerze myślałam, że dawno wszystko "odgruzuje". A to coś trzeba posiać, a to popielić, a to wsadzić kwiatki, a to gałęzie usunąć, a to znowu skosić trawę... Z nowości jakie zrobiłam w ogrodzie to dodatkowe miejsce na warzywka a w zasadzie fasolkę w "donicy" zrobionej ze starej umywalki. Takiej mocno starej... Kiedyś ją dostaliśmy od znajomego. Spodobała mi się wtedy i wiedziałam, że można by z niej zrobić coś fajnego. No i wreszcie wymyśliłam. W przyszłym roku chyba w niej wysadzę po prostu jakieś kwiatki, ale muszę najpierw znaleźć więcej miejsca na moje warzywka.

 

W czeluściach internetu znalazłam ciekawy pomysł na inna recyklingową "doniczkę" zrobioną z plastikowej rury i wyciętych w niej otworów.   

 

Wczoraj dodatkowo siałam i wsadzałam kwiatki.

 

Sporo tej roboty w ogrodzie, ale ja to lubię. A najbardziej lubię efekty mojej pracy gdy robi się kolorowo, oraz gdy wreszcie można pojeść własne owocki i warzywa. Już teraz widać jak wszystko szybko rośnie, zazielenia się, pojawiaja sie kwiatki (pięknie mi zakwitły fiołki). 

niedziela, 21 kwietnia 2013

Na działce mamy dwie brzozy. Jakiś czas temu ucięliśmy sporą gałąź. Zostało z tego kupa gałęzi. Chciałam to jakoś wykorzystać i zastanawiałam się co zrobić. Dzisiaj wpadłam na ciekawy pomysł. Zrobiłam naturalną ścianę z gałęzi przy piaskownicy, która będzie chronić przed wiatrem i częściowo przed słońcem. Tak to wygląda.

 

I z drugiej strony.

 

Mam też plan, żeby posiać fajne, pnące się kwiatki przy tej ścianie, żeby było kolorowo.

 

środa, 17 kwietnia 2013

Miałam w posiadaniu paletę. Chciałam ją w kreatywny sposób wykorzystać. Wymyśliłam, że zrobię stolik na kółkach do ogrodu. Taki stoliczek kolo leżaczka i tylko zostaje relaksik. Do tego dzieciaki mogą się na nim pobawić, albo postawić sobie kolo piaskownicy i jakoś go wykorzystać.

Moja paleta była dość masywna. Przecięłam ja na trochę większą i trochę mniejszą "połowę". Doczepiłam kółka obrotowe (wiertarka, klucz i kilka śrub się przydało). Dwa koła już miałam, recykling z platformy, którą zrobiłam dwa lata temu do wózka. Dwa musiałam dokupić (i to był jedyny koszt). I tak wyszło (nasza kotka załapała się do zdjęcia).

 

Wzięłam starą ceratę, którą ostatnio wymieniłam ze stołu kuchennego. Przybiłam ja do stolika, żeby nie było dziur między deskami, żeby się łatwiej czyściło i drzazgi nie odchodziły. I tak wygląda mój stolik na koniec. Jestem z niego bardzo zadowolona :) Uwielbiam recykling :)

 

Na koniec pochwalę się co mi już wyrosło z tego co posiałam ostatnio.

 

 

niedziela, 14 kwietnia 2013

Siostra zaczęła się bawić w robienie kartek techniką quilingu, czyli kartek poniekąd 3D zrobionych z cieniutkich paseczków. Mi się również to spodobało i sama się również za to zabrałam. Najpierw zrobiłam wiele różnych kwiatuszków i listków, a potem wybrałam poszczególne na zrobienie 4 różnych kartek. Zrobiłam je trochę "niedokończone", brakuje jakiegoś napisu typu "wszystkiego najlepszego" itp. Jak będzie okazja dać komuś kartkę, to na pewno dokończę to co zaczęłam. Póki co moje kartki wyglądają tak:

 

środa, 10 kwietnia 2013

W niedzielę nareszcie mieliśmy wiosenny dzień. W Polsce jeszcze śniegi po pachy a my chodziliśmy cały dzień bez kurtek. Nareszcie udało mi się popracować w ogrodzie, który powoli budzi się z niezwykle długiego snu zimowego.

Widziałam w różnych pomysłach na wykorzystanie śmieci sposób na pionowy ogródek, do którego potrzeba tylko kilka rynien. Tak się złożyło, ze sąsiedzi pozbywali się starego, rozsypującego się, drewnianego domku ogrodowego. Poprosiłam o zostawienie mi rynien z tego domku. Zdziwili się po co mi one, ale dali. Musiałam tylko wymyślić jakieś zaczepy, więc wizyta w sklepie po drobiazgi była nieodzowna. Na koniec zostało mi tylko zamontowanie rynien i wsypanie w nie ziemi.

Tak to wygląda.

 

Jeszcze nic nie posiałam, bo chciałam być pewna cieplejszych dni. Zrobię to w ten weekend. Mam zamiar posiać sałatę i rzodkiewkę. Może cos jeszcze się uda, coś co nie ma dużego korzenia. Plus takiego pionowego ogródka jest taki, że żaden ślimak mi tam nie wlezie. A ślimaków u nas pod dostatkiem, takich bez skorupki tłuściutkich. 

 

Stwierdziłam, że chcę mieć trochę więcej warzyw w tym roku. Niektóre z nich już posiałam w doniczkach-pudełkach po jajkach. Jest to też dość często powtarzający się pomysł recyklingowy. Jak roślinki mi wyrosną i będzie wystarczająco ciepło, to wsadzę je do gruntu. To jeszcze muszę przygotować.

 

Na koniec pochwalę się nową roślinką. Jakoś na początku roku po zjedzeniu awokado stwierdziłam, ze jestem ciekawa, czy jeśli wsadzę pestkę do ziemi to mi coś wyrośnie. Wsadziłam i po ponad dwóch miesiącach wreszcie coś wyszło i nadal rośnie!!! Ciekawe jak dalej będzie rosnąć.

 

 Z pestek z mandarynek juz mam dwa małe drzewka mandarynkowe, pięknie mi rosną. Więc może i roślina awokado będzie jakoś rosła. a jeśli chodzi o mandarynkę drzewko to mała ciekawostka. Koty unikają tej rośliny!! Mój kot bardzo często siadał na parapecie i oglądał "telewizję" w postaci ruchu ulicznego. Odkąd drzewko mandarynkowe stoi na oknie już tego nie robi. I nie to, że sobie to wymyśliłam, ale wcześniej o tym gdzieś przeczytałam. Może i tymi drzewkami powinnam się niedługo pochwalić.

I tak oto po ostatnich dość krótkich wpisach, powstał jeden dłuższy :)    

 

sobota, 06 kwietnia 2013

No i mój Maluch ma już dwa latka. Ale ten czas szybko leci. Jak już zapewne wiecie Młodszy lubi króliczka Hopla (z bajki Hopla). Dlatego postanowiłam, że tym razem tort będzie właśnie z Hoplą. Oto on.

Mój mały jubilat strasznie się ucieszył jak zobaczył co jest na jego torcie. Jego oczka się rozszerzyły i pojawił sie ogromny uśmiech na jego buzi. "Hopla ??!!!" Taka była jego reakcja :)   

wtorek, 02 kwietnia 2013

Przed Wielkanocą nie udało mi się zrobić żadnej pisanki. To zrobiłam w trakcie :) 



Dwie pisanki w koszyczku zrobionym w przedszkolu przez mojego synka.

sobota, 30 marca 2013

Dzisiaj zamiast wpisu życzenia świąteczne :) Wszystkim moim czytelnikom chciałabym złozyć najserdeczniejsze życzenia, smacznych baranków, wełnianych pisanek, wielkich bab z piasnku a nie ze śniegu... Wesołego Alleluja :)

 

środa, 27 marca 2013

Święta już za kilka dni... Jakoś do tej pory nie mogłam się zebrać ani na zrobienie kartek, ani ozdóbek i dekoracji. Nie zrobiłam prawie nic. Dopiero przedwczoraj zrobiłam jajka dekoracje do powieszenia (u mnie wiszą na oknie). Zrobione z filcu z dodatkiem resztek wstążeczek, jakie kolekcjonuję przy różnych okazjach.

 

Tutaj moje dwie kartki zrobione wczoraj (jakoś weny nie mam) ze starego kalendarza na ścianę. Jak zrobię więcej kartek z tego kalendarza to na pewno się pochwalę, bo jest to świetny pomysł na recykling starych kalendarzy.

 

Wielkanoc kojarzy nam się z jajkami, więc pokażę jeszcze jeden drobiazg. Gniazdko a jajeczkami (tylko ptaszka brakuje) z drutu i korali. Gdzieś znalazłam tutorial i tak mi się to spodobało, że sama zrobiłam jedno gniazdko. Twórca tego pomysłu zrobił z gniazdek różne zawieszki na naszyjnik (tez można).

 

No i jeszcze na koniec piękna, własnoręcznie robiona kartka od Agi. Ślicznie dziękuję :)

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
monitoring pozycji