Robótki ręczne *na winie* , co się nawinie, to zostanie wykorzystane w kreatywny sposób, czyli szaleństwa robótkowe mamy po godzinach.

Wpisy z tagiem: zabawki

środa, 08 maja 2013

Moje dzieciaki uwielbiają zwierzaki, te żywe, ale i te pluszowe. Kupne nie są zbytnio interesujące, za to te co ja im uszyję są hitami. Młodszy uwielbia żyrafy, słonie, zebry, pingwiny, sowy i kotki. Chciałam mu zrobić coś czego jeszcze nie miał, a co chodziło mi już po głowie od jakiegoś czasu. Wreszcie się zmobilizowałam i uszyłam... żyrafę. Jego pierwsze słowa jak zobaczył gotową żyrafę "o żyrafa". Żyrafa od razu stała się jego ulubioną zabawką, która idzie razem z nim spać. Oto ona.

 

Jak zobaczył żyrafę to zażyczył sobie jeszcze słonia. Dla przypomnienia Szkrab ma 2 latka i już takie żądania ma :P Następnego wieczora postanowiłam zrobić kolejne zwierzaki. Obiecany słoń.

 

Sowa - bo też lubi.

 

I piesek dla Starszaka.

 

Żyrafie brakuje ogonka (moje niedopatrzenie), słoń wygląda prawie jak świnka, ale zwierzaki są hitem i chłopakom się bardzo podobają.  

Osobiście najbardziej podoba mi się żyrafa. Muszę się zaopatrzyć w nowe materiały, bo zostały mi same resztki... Resztki na kolejny patchwork... ?? 

środa, 20 lutego 2013

Mój synek ma hopla na punkcie bajki wymyślonej przez pewnego Belga. Bohaterem bajki jest króliczek Hopla. Jest to bardzo prosta i spokojna bajka dla najmłodszych, bez słów tylko muzyczka i spokojne obrazy. Synek szaleje na punkcie tego króliczka. Obserwuję bloga wiki45a prowadzącą fajnego bloga Robótkowe szaleństwa. Wiki45a robi fantastyczne bajkowe postaci na szydełku. Poprosiłam ją o zrobienie Hopli.

 

Jak mój synek zobaczył tą Hoplę otworzył szeroko oczy i powiedział "O Hopla? :)". W podziękowaniu wysłałam jej kilka drobiazgów mojej roboty. Jeszcze raz bardzo dziękuję za taki fantastycznie wykonany prezencik dla mojego Łobuziaka :)

 

Niedawno odwiedziła mnie siostra, chrzestna mojego synka. Przywiozła mu wyhaftowaną Hoplę. Ja dodatkowo zrobiłam z haftu poduszeczkę.

 

Mój maluch uwielbia swoje wszystkie Hople i wszędzie z nimi łazi.

Na koniec moja uszyta Hopla, uszyta dawno, w zasadzie dla starszego synka, ale młodszy sobie przywłaszczył.

 

 

czwartek, 19 lipca 2012

Pamiętam ze swojej szkoły podstawowej, że jakoś w pierwszych klasach musieliśmy mieć takie woreczki wypełnione grochem. Mój woreczek był z szarego płótna i wykonany przez moją mamę . O tych woreczkach przypomniała mi jakiś czas temu koleżanka. Kilka dni temu w sobotę, gdy starszak zaczynał szaleć w domu (kolejny dzień deszczowy, nic do roboty), powiedziałam mu „chodź pomożesz mi coś zrobić„. Poprosiłam go o wybranie różnych materiałów, wyciągnęłam szybko maszyne i zabrałam sie do szycia. 


Samo szycie to nic trudnego. Wystarczy zlożyć materiał na pół, zszyć w kształcie kwadratu, trójkąta, itp (zostawiając kilka centymetrow na przełożenie na prawą stronę i wsypanie zawartości) i wycięcie woreczka.


 Teraz wystarczy jeszcze tylko przełożyć na prawą stronę i wsypać przez lejek zawartość. Ja zrobiłam 4 różne woreczki, z różnego rodzaju materialu, różnych kolorów i z różnymi wkładami (ryż, groch i makaron). Tak właśnie robi się zabawki edukacyjne (poprzez wprowadzenie różnych kolorów, kształtów, wielkości, tekstury) co ma za zadanie bardziej stymulować mózg dziecka. Więc moje woreczki są właśnie takimi zabawkami edukacyjnymi.



Na koniec zaszyłam dziurki i woreczki gotowe.



Wykonanie 4 woreczków zajęło mi może 20 minut. A wyraz twarzy dziecka po otrzymaniu woreczków - bezcenny. Oczywiście pokazałam mu też kilka zabaw z woreczkami, które są również dobre na prawidłowy rozwój fizyczny (chodzenie z woreczkiem na głowie, podnoszenie woreczka do góry palcami u nóg, rzucanie do celu) czy intelektualny (nazywanie kolorów, rzucanie do siebie woreczkami po powiedzeniu konkretnego słowa itd).

Kiedyś czytałam o "leczniczym" działaniu woreczków z ryżem. Podobno podgrzać można taki woreczek chyba w mikrofali (ale głowy nie dam) i taki ciepły można położyć na bolejące miejsce (mięśnie, głowa). Podobno działa (w sumie te wszystkie maści na ból głowy i mięśni są po prostu maściami rozgrzewającymi).

 

wtorek, 24 kwietnia 2012

Chciałam zrobić coś dla mojego synka. Taki mały drobiazg. A już dość długo „chodziły” za mną zabawki z filcu. Wymyśliłam, że zrobię mu potworka – breloczek. Starsze dziecko można poprosić o rysunek potworka. Niestety mój Starszak jeszcze takich rzeczy nie potrafi namalować. Sama zrobiłam szkic i spytałam czy mu się podoba. Jak potwierdził, to zabrałam się do szycia.

Wzięłam biały dość gruby filc, wycięłam z niego główkę potworka. Z kolorowych cieńszych filców wycięłam rączki i nóżki. Oczy miały być z guzików. Każde oko inne guziki.

 

Najpierw przyszyłam pętelkę breloka, raczki, nóżki i guziki (oczy) do obydwu boków potworka.

 

Na koniec zszyłam dwa boki potworka i do środka włożyłam odrobinę wypełnienia, żeby potworek był miękki i wypukły.  

Wykonanie: 30-45 minut

 

PS. Niedługo minie pól roku odkąd powstał ten blog. Do tego jest już prawie 20000 odwiedzin oraz niedługo będzie zamieszczony setny komentarz. Tak sobie pomyślałam, żeby zorganizować konkursik z nagrodami. Co o tym myślicie? Tylko ciągle się zastanawiam nad formą konkursu... Może macie jakieś podpowiedzi w jakim konkursie chcieli byście wziąć udział??? Czekam na pomysły :) 

 

niedziela, 08 stycznia 2012

Mój synek uwielbia oglądać „Epokę lodowcową”. Pewnego dnia powiedział, że on by chciał mamuta. Wpadłam więc na pomysł, żeby mu go uszyć. Powiedziałam mu, że jak będę mieć czas to uszyję mu mamuta. Od tamtego dnia co jakiś czas przypominało mu się o mojej obietnicy i mówił: „Mama, masz już czas? Zrobisz mamuta?”. Nie było innej rady i przy pierwszej okazji poszłam do sklepu z materiałami i znalazłam idealny materiał. Takie jakby krótkie brązowe futerko.

Mamut jest głównym bohaterem bajki „Epoka lodowcowa”. Jest wielki, włochaty, ma długie ciosy i małe uszy. Taki wygląd tego zwierzęcia jest kojarzony przez wszystkich. Jest to mamut włochaty, wymarły pod koniec ostatniej epoki lodowcowej. Jest to jeden z kilku gatunków tego zwierzęcia. Co ciekawe większość z nich nie ma owłosienia. To właśnie ten mamut był ulubioną zwierzyną łowną ludzi z późnego plejstocenu. I to ten gatunek widnieje na wielu malowidłach z jaskiń. Największy mamut to mamut stepowy, który osiągał 4,5-5m w kłębie.

Mojego zwierzaka uszyłam z szablonu na słonia, z jedną różnicą. Uszy zrobiłam dużo mniejsze.

 

(W prawym górnym roku - uszy mamuta, w dolnym lewym rogu – uszy słonia)

 

Do środka mamuta włożyłam wkład do poduszek. Dokleiłam oczy (kupne) i doszyłam ciosy.

Mój dzieć był strasznie szczęśliwy, gdy zobaczył swojego nowego pluszaka.

 

 

Czas wykonania – ok. 3 godziny

 

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Święta, święta i po świętach…

Mój trzylatek ma hopla na punkcie zwierzątek. Jak widział jakiś pasek od szlafroka to od razu go zabierał i mówił, że to wąż. Wymyślał co to wąż robi, co zjada itd. Postanowiłam mu pod choinkę sprawić węża… Oczywiście zabawkę :)

Miałam fajny zielony materiał w plamki. Wycięłam z niego prostokąt długości około 1,2m i szerokości 15cm. Złożyłam go na pół i z jednego boku zszyłam na maszynie. Z jednego końca materiału zrobiłam trójkąt na ogon a drugi koniec zostawiłam nie zaszyty. Wywinęłam na prawą stronę i do środka włożyłam wypełniacz do poduszek. Gdy wąż był już wypełniony, doszyłam jeszcze paszczę z czerwonego materiału (wydłużony jajowaty kształt). Na koniec doszyłam oczy z dwóch koralików i prezent gotowy.

 

Radość dziecka nie do opisania. Chodzi teraz ze swoim wężem i paski od szlafroków zostawił w spokoju :D 

 

Czas wykonania: 30 minut 

 

monitoring pozycji