Robótki ręczne *na winie* , co się nawinie, to zostanie wykorzystane w kreatywny sposób, czyli szaleństwa robótkowe mamy po godzinach.

Wpisy z tagiem: z papieru

środa, 03 września 2014

I już mamy wrzesień. Wakacje minęły zaskakująco szybko. Dodatkowo Starszak został pierwszoklasistą, więc i więcej obowiązków, nauki, prac domowych itd nas czeka. Do szkoły potrzebował worka i stroju na wf. Więc oczywiście zrobiłam mu worek. Jak już jeden robiłam to i Młodszemu zrobiłam.




Wczoraj natomiast zrobiłam im przybornik na kredki, ołówki itd. Oto on.




Wykorzystałam do tego papierowe rolki po dużych taśmach klejących i papier do pakowania. Wszystko przyklejone na podstawkę.

sobota, 21 grudnia 2013

Jakiś czas temu zabrałam się za robienie kartek świątecznych-recyklingowych. Dlaczego recyklingowych? Ponieważ użyłam do ich zrobienia stare (wcześniej otrzymane) kartki. Wycięłam z nich co chciałam i różne elementy wykorzystalam do nowych kartek. 

Nawet spróbowałam quillingu, ale nie wychodzi mi to aż tak dobrze i sprawnie jak mojej siostrze :)

Jak już zrobiłam tyle to małżonek stwierdził, że przydałoby mu się jeszcze kilka więcej... Więc zabrałam się za zrobienie kolejnych.

Nie wiem, czy uda mi się w najbliższych dniach coś jeszcze napisać, dlatego chciałabym złożyć już teraz wszystkim Wesołych Świąt, spędzonych w miłej rodzinnej atmosferze, z pysznościami na stole :)  

poniedziałek, 18 listopada 2013

Nazbierało mi się dość sporo kartek świątecznych od znajomych i rodziny z poprzednich lat. 

Stwierdziłam, że tym razem coś z nich zrobię. Powycinałam wszelakie widoczki, choinki, miśki, Mikołaje itd i zrobiłam z nich stosik.

Na razie zrobiłam jeden exploding box, ale na pewno powstanie kilka następnych. Ten zrobiłam przykładowy na jakiś prezencik. ale na Swięta jak będę pakować prezęty to na pewno zrobie kilka innych.

Tutaj jest środek.

A tak wyglada z zewnątrz.

No i całe pudełko w swojej okazałości z przykładowym prezencikiem w środku.

 

niedziela, 09 czerwca 2013

Dzisiaj napiszę o czymś co nie ja zrobiłam, a mój synek. Taki sam pomysł miałam już od jakiegoś czasu, ale do tej pory tego nie zrealizowałam. W szkole Starszaka dzieci wykonały to, co ja chciałam kiedyś ze swoimi dzieciakami zrobić. W Belgii jest dzisiaj Dzień Ojca i Starszak przyniósł ze szkoły prezent dla taty. Jest to rysunek, który został zalaminowany.

 

Ciekawy pomysł na prezent, albo na matę/podkładkę pod talerz.

sobota, 04 maja 2013

Skończyły mi się własnoręcznie robione kartki, więc stwierdziłam, że muszę zrobić kilka na zapas na różne okazje. Wreszcie w kilku podejściach udało mi się zrobić mały stosik. Są poniekąd niedokończone, ponieważ brakuje im jakiegoś napisu czy podkreślenia konkretnej okazji. Specjalnie je tak zostawiłam, żeby były bardziej uniwersalne. Jak jakaś będzie mi potrzebna wybiorą najbardziej pasującą i ją wykończę.

Na początek mały recykling kartkowy. Miałam fajny kalendarz,

 

 który troszkę pocięłam, a następnie zrobiłam z nich dwie kartki (wcześniej juz zrobiłam dwie wielkanocne).

 

Jerzykom dokleiłam wypukłe oczka.

 

Zrobiłam kilka kwiatkowych kartek.

 

Jedna romantyczna.

 

Jedna przykładowo ślubna.

 

I trzy z naklejkami.  

 

niedziela, 14 kwietnia 2013

Siostra zaczęła się bawić w robienie kartek techniką quilingu, czyli kartek poniekąd 3D zrobionych z cieniutkich paseczków. Mi się również to spodobało i sama się również za to zabrałam. Najpierw zrobiłam wiele różnych kwiatuszków i listków, a potem wybrałam poszczególne na zrobienie 4 różnych kartek. Zrobiłam je trochę "niedokończone", brakuje jakiegoś napisu typu "wszystkiego najlepszego" itp. Jak będzie okazja dać komuś kartkę, to na pewno dokończę to co zaczęłam. Póki co moje kartki wyglądają tak:

 

niedziela, 17 marca 2013

Jakiś czas temu zaczęłam zbierać wszystkie rolki po papierze toaletowym i ręcznikach papierowych. Trochę się tego nazbierało, więc wzięłam się do roboty. Najpierw pocięłam je na okręgi (około1,5 cm). Posklejałam klejem silikonowym na gorąco. Pomalowałam farba w spreju (zieloną). A na koniec zwykłą farbą pomalowałam czerwone kwiatki i oto co powstało.

 

A zrobiłam cos takiego, bo chciałam powiesić coś nad naszym łóżkiem w sypialni. Póki nie zrobimy tam remontu może sobie wisieć :)

 

środa, 07 listopada 2012

Ostatnio było ciągle o jedzeniu, więc zmieniam dziś temat.
Skacząc sobie po blogach i innych stronach natrafiłam na ciekawy pomysł robienia kartek okolicznościowych. Przykłady z innych blogów tu i tu. No ale o co chodzi... Chodzi o wykorzystanie serwetek do robienia kartek. Serwetek mam "od metra i ciut ciut" więc mogę tworzyć ile mi pomysłów wpadnie do głowy.
 Potrzeba:
- serwetki
- brystol, kolorowe kartki itp.
- nożyczki
- żelazko
- folia spożywcza
- papier do pieczenia

Na kartonik kładziemy kawałek foli spożywczej, tak żeby wystawał poza papier. Następnie kładziemy serwetkę (tylko jej warstwę ze wzorkiem), również żeby wystawała poza brystol.

Na koniec przykrywamy wszystko kawałkiem papieru do pieczenia i wszystko prasujemy żelazkiem ustawionym na najwyższej temperaturze. 


Gdy serwetka wtopi się w brystol należy tylko odciąć wystające resztki poza papier i główny element kartki gotowy.



Można go przykleić na inny brystol, ozdobić czymś, wykorzystać w scrapbookingu itd.
Ja zrobiłam brakujące kartki świąteczne oraz imienniki na prezenty.

 

niedziela, 09 września 2012

Ostatnio pokazałam Wam kartki okolicznościowe, a dzisiaj ponawiam temat. Tym razem Świątecznie. Wiem, wiem, na takie kartki jeszcze bardzo wcześnie, ale akurat bawiłam się haftem matematycznym i postanowiłam wykorzystać pomysł "na zaś".



 Oprócz tego co zrobiłam chciałam Was też zapoznać z kolejną, jeszcze inną możliwością zrobienia ciekawych kartek świątecznych. Teraz nie tylko zdolni manualnie mogą się wykazać własnoręcznie zrobionymi kartkami. Każdy może tego dokonać (nawet Ci najbardziej zapracowani)! Wystarczą tylko zdjęcia rodzinki, dzieci, zwierzaków i komputer (chociaż można też bez zdjęć). Czy to nie proste? Własnoręcznie zaprojektowana kartka na pewno będzie wyjątkowym dodatkiem do świątecznych życzeń i prezentów dla rodziny. Ogromna ilość możliwości: rozmiarów, kolorów, dodatków, wpisanego tekstu i jego edycji oraz wdrukowanych zdjęć daje gwarancję, że każdy znajdzie coś dla siebie. Wielokrotnie korzystałam z tego typu prezentów (foto-książka, kalendarz, kubek ze zdjęciami itd.) i zawsze sobie chwalę otrzymany na koniec produkt (obdarowana rodzinka również zawsze była zadowolona). Cena przystępna, a nasze dzieło przysłane prosto do domu. Czego chcieć więcej :)

 

Na mój ostatni apel w sprawie serwetek odpowiedziala jedna Bardzo Dobra Dusza. Zobaczcie co mi przysłała!!! Wyściskałabym za taki prezent, gdyby tylko bliżej mieszkała. Justa - ukłony, jeszcze raz dziękuję!! Teraz na pewno nie zabraknie mi serwetek na nic. No i chyba będę musiała pomyśleć o jakimś konkursiku... Okazja będzie, bo za miesiąc wypada pierwsza rocznica mojego blogowania.

 

piątek, 24 sierpnia 2012

Czeka nas trochę spotkań i imprez okolicznościowych. A to urodziny, a to impreza na rocznicę ślubu itd. „Obudziłam się” prawie na ostatnia chwile, że muszę zrobić kilka kartek na te okazje. Wzięłam się ponownie za haft matematyczny. Fajna technika, jedna z moich ulubionych na własnoręcznie robione kartki. No i coś takiego powstało:


Załączyłam tylko 2 bo okazało się, że przezornie kiedyś zrobiłam kilka więcej, wiec teraz miałam "jak znalazł" (zwłaszcza, że z wolnym czasem ostatnio u mnie kiepsko).

 

niedziela, 10 czerwca 2012

Szykuje mi się ślub w rodzinie i u znajomych, więc wzięłam się za robienie kartek ślubnych.

 

Pierwszą kartkę ozdobiłam haftem matematycznym i dodałam pasujący do okazji cytat.

 

Druga kartka trochę w stylu retro. Stare zdjęcie i wszystko w tonacji czarno białej.

 

Trzecia kartka już bardziej na kolorowo. Plus zostawiłam sobie miejsce na imiona Państwa Młodych (do doklejenia).  

 

Kwiatki 3D miałam jako zestaw naklejek, więc nie narobiłam się przy nich :P

 

 

niedziela, 13 maja 2012

Dzisiaj będzie krótko i zwięźle. Pokaże Wam moje kartki, które zrobiłam ostatnio techniką haftu matematycznego.

Tutaj kartka na pożegnanie koleżanki z pracy, która zmieniała miejsce swojego zatrudnienia.

 

A tutaj kartka gratulacyjna na narodziny dziecka.

 PS. Konkurs nadal trwa, czekam na zgłoszenia. 

 

czwartek, 23 lutego 2012

O decoupage powiedziała mi moja świetna koleżanka. Wydało mi się to dość ciekawe, ale dopiero po zagłębieniu się w temat i zobaczeniu przykładów takich dzieł, postanowiłam coś zrobić.

Decoupage to technika ozdabiania różnych przedmiotów, polegająca na przyklejaniu różnych kształtów wyciętych z papieru lub serwetek. Można przyklejać na wszelakie odpowiednio przygotowane powierzchnie takie jak: drewno, ceramika, szkło itd. Po naklejeniu papieru maluje się powierzchnię kilkakrotnie lakierem, że na koniec przedmiot ma gładką powierzchnię, a papierowy obrazek wygląda jak namalowany. Dodatkowo można użyć specjalnego lakieru, który daje efekt rys i jakby „postarza” dany przedmiot. Decoupage jest znany od kilku tysiącleci i pochodzi z Syberii.

Jakieś trzy tygodnie temu wyplotłam z papierowej wikliny tackę z uszami. Dno wycięłam z tektury. Pomalowałam całość (oprócz dna tacki) brązową bejcą do drewna, dwoma warstwami. Kupiłam specjalną farbę do decoupage w kolorze „Namib Sand” (akrylowa, do wszelakich powierzchni, wodoodporna). Pomalowałam nią dno tacy dwukrotnie.

 

Po wyschnięciu dałam jeszcze kolejne 2 warstwy uniwersalnego preparatu do decoupage 3 w 1 (podkład klej, lakier). Wycięłam z serwetki różyczki i płatki róży.

 

Przykleiłam wycięte elementy do tacy zaraz po pomalowaniu trzecią warstwą wyżej wymienionym preparatem.

 

Poczekałam aż wyschnie i pomalowałam jeszcze 3 razy. Następnie znowu bejca, po raz trzeci,  tym razem również dno tacy, ale część farby starłam chusteczką, żeby tylko jej odrobina została. Na koniec pomalowałam całość lakierem bezbarwnym.

A oto moje dzieło po wyschnięciu.

 

czwartek, 09 lutego 2012

Nareszcie zrobiłam to, co odkładałam dobre dwa miesiące „na jutro”. Tym razem jest to mały albumik, ze zdjęciami najbliższej rodziny dla dziecka. Znam ten pomysł odkąd mój starszak był malutkim dzidziusiem… Ale gdzie ja to wyczytałam, albo kto mi o tym powiedział to nie wiem… Albo samo wpadło do głowy… Oj pamięć już nie ta :P

Od narodzin dziecka można zaobserwować wiele różnych etapów rozwoju. Po skończonym 3 miesiącu nagle maluszek zaczyna reagować na rodzica i otoczenie, śmiać się z czegoś, bawić. W wieku 5-6 miesięcy zaczyna się robić coraz bardziej aktywny. Przekręca się na brzuszek i plecy, zaczyna przygodę z raczkowaniem. Natomiast około 7-8 miesiąca życia pojawia się pierwszy lęk separacyjny. Dziecko zaczyna płakać jak mama nagle zniknie z oczu, nawet jeśli jest to tylko na chwilkę. Obce osoby mogą stać się nagle bardzo przerażające. Nawet babcia widziana tydzień temu może wywołać atak histerii… Już nie mówiąc o babci i dziadku widzianym co kilka miesięcy, z racji mieszkania na obczyźnie. Innym tego typu okresem jest  wiek około 2 i 3 lat. Dla dzieci, z którymi mamy spędziły pierwsze lata życia w domu, pójście do przedszkola może być traumatycznym przeżyciem. Mama nagle znika i zostawia malucha w obcym miejscu z obcymi dziećmi i paniami.

Mój albumik jest zrobiony właśnie z myślą o lęku separacyjnym u dziecka w każdym wieku. Zrobiłam go teraz dla mojego młodszego synka, a 3 lata temu bardzo podobny dostał mój starszy synek. Starszy nosił swój albumik do żłobka, żeby w momencie żalu pani mogła pokazać zdjęcia mamy i taty. Ponadto pokazując zdjęcia osób rzadziej widywanych, jest szansa że maluch nie przestraszy się i nie zacznie płakać po spotkaniu z dawno nie widzianą babcią. I może będzie w stanie sam zostać z babcią czy dziadkiem, dzięki wcześniej pokazywanym zdjęciom. Dla starszaka taki albumik zabrany do przedszkola może być talizmanem, który można obejrzeć w chwili smutku. Bawiąc się z moim starszakiem (miesiące temu) wymyślałam również zabawy z albumikiem „pokaż gdzie jest babcia…”, „a kto to jest…”itd.

Zrobienie tego typu albumika jest banalnie proste. Wystarczy kilka zdjęć najbliższej rodziny (mama, tata, brat/siostra, dziadkowie, ciocie, kuzynki, itd.), kolorowy brystol, wstążka, dziurkacz i cokolwiek do ozdobienia (naklejki, stempelki itd.).

Na każdą kartkę z brystolu należy przykleić jedno zdjęcie członka rodziny, dziurkaczem zrobić dziurki i połączyć wszystko w książeczkę jakąś wstążeczką. I gotowe. Oczywiście można podpisać wszystkie zdjęcia, zrobić fajną okładkę, dedykację, wpisać wierszyki, narysować coś, wpisać historyjki/bajki do czytania przy oglądaniu, nakleić naklejki, postęplować kartki i co tylko przyjdzie jeszcze do głowy.

Mój maluch uwielbia koty, więc do albumu powklejałam przeróżne naklejki z kotkami.  

 

Czas wykonania: 20 minut – 1 godzina

    

piątek, 20 stycznia 2012

Obiecałam bewince i obietnicy dotrzymuję. Dzisiaj będzie sporo zdjęć, jak zakończyć wyplatanie koszyka. Miałam już dawno w planach wyplecenie takiego kosza. Chcialam coś większego, żebym mogla przenosić moje „różne-różności„ robótkowe, gdy są mi potrzebne (mam wszystko w piwnicy i tylko biorę co mi potrzebne w danej chwili).
Koszyk jest duży, podstawa to dwie tektury w wymiarach około 20x30cm. Wysokość 15cm. Na taki kosz potrzeba około 150 rurek.  

Wyplotłam koszyk i zaczynam zakończenie. Tutaj ostatnie dwie rurki.

Pierwszą rurkę przeplatam przez dwie kolejne pionowe rurki, a następnie jej koniec wkładam w szpare (tuż za drugą pionową rurką).   

To samo robię z pozostałą poziomą rurka (wkładam ją tylko w następną szparę kolejnej rurki pionowej - żeby dwie rurki nie kończyły się na raz w jednym miejscu).

W tym momencie pozostwły mi tylko rurki pionowe do wykończenia. Biorę jedną z nich, zaginam i przeplatam przez trzy kolejne (zawsze patrząc, żeby przy pierwszej być na zewnątrz koszyka, przy drugiej wewnątrz, a przy trzecie znowu na zewnątrz i tuż za nią zakończyć).

Jeśli rurka jest trochę za długa, najlepiej przyciąć ją trochę , tak by ostatnie 2-2,5 cm wkładać do szpary. Najlepiej przycinać pod kątem, wtedy rurka łatwiej wejdzie w dziurę.

Tak samo robię z każdą następną rurką. Przeplatam między trzema pionowymi, po trzeciej przycinam i wkładam do dziury. 

Do momentu aż mi zostaną trzy ostatnie rurki.

Biorę pierwszą z trzech ostatnich rurek i przeplatam ją między pozostałymi dwoma, a końcówkę wkładam do dziurki, z której wychodziła pierwsza pionowa rurka, która zakańczałam koszyk.

Przedostatnia rurka.

Przy ostatniej rurce nie ma już żadych pionowych, dlatego przeplatam ją jak na zdjęciu.

Przeplatam jeszcze raz i wkładam w szparkę.

Tak wygląda zakończony koszyk. Jak widzicie zrobiłam z nim nową rzecz. Zrobiłam uszy, za które można podnosić kosz. W trakcie plecenia poziomego trzeba pod koniec zostawić większą dziurę na uszy (nie robić dziury na koniec po wypleceniu, tylko wpleść dziurę w koszyk).

A oto jego zastosowanie :)

Czas wykonania: rurki - 3 godziny

                        wyplatanie - 2 godziny

 

czwartek, 12 stycznia 2012

Zrobiłam kolejne koszyczki. Miałam dość bałaganu koło komputera, w postaci tysiąca długopisów i pisaków i jeszcze większej ilości karteczek na notatki. Więc zrobiłam koszyczki z papierowej wikliny. Jeden okrągły, taki jak już wcześniej zrobiłam. A drugi prostokątny z kartonowym dnem. 


 Koszyczek z kartonowym dnem jest jeszcze prostszy do zrobienia od wcześniej prezentowanych przeze mnie okrągłych wyplatanek. Na początek należy oczywiście skręcić wystarczającą ilość rurek z gazety (w zależności od wielkości kosza, który chcemy zrobić). Trzeba przygotować dwie tekturki tej samej wielkości. Następnie na jednej z nich trzeba ułożyć poprzecznie i podłużnie tyle rurek, żeby przerwy między nimi miały około 2cm.

Rurki trzeba dobrze przykleić (klejem, taśmą klejącą dwustronną). Na tak ułożone rurki przyklejamy drugi karton.

Gdy wszystko dobrze się trzyma można zacząć normalne wyplatanie. 


Na koniec jeszcze malowanie (tutaj czerwony sprey).


I koszyczki na różne różności gotowe.

Czas wykonania: 1 godzina

 

PS. Ciągle uczę się czegoś nowego o blogu i jak go pisać... Od teraz można wpisać swój komentarz bez logowania :) Mam nadzieję, że dzięki temu pojawi się więcej komentarzy do moich robótek :) Pozdrawiam :) 

czwartek, 15 grudnia 2011

Święta już za tydzień, czas wysłać życzenia najbliższym. Ja, jak co roku, zrobiłam swoje kartki własnoręcznie na sposób, który kiedyś mnie bardzo zainteresował.

Wysyłanie kartek pocztowych (czyli kawałka papieru z rysunkiem lub widoczkiem) zaczęło sie 140 lat temu. Pierwsze udekumentowane “pocztówki” zostały wysłane w latach 1870-1872 w Niemczech, Francji, Angli… Wiadomo też jednak, że pojedyncze kartki z małymi rysunkami powstały również trochę wcześniej. Wraz z rozwojem Internetu powstały również e-kartki. Łatwy, szybki i tani sposób na wysłanie życzeń Krewnym i Znajomym Królika. Ja jednak nadal wole tradycyjne kartki, które wręczam osobiście lub dołączam do prezentu. 

Moje kartki wykonane są techniką 3D (są różne techniki 3D), polegającą na przyklejaniu części obrazka (coraz mniejsze, bardziej “wystające” części) na całkowitym obrazku, grubą taśmą dwustronną. Otrzymuje się niejako kartkę przestszenną. Aby ją wykonać wystarczy karton, szablony do wycinania i gruba taśma dwustronna.

Najpierw wycina się podstawowy obrazek i przykleja się go. Nastepnie przykleja się kolejne coraz dalsze i mniejsze części obrazka tworząc kolejne jego warstwy.

Tak wygląda taka kartka z boku.

 

Oto moje kartki.

Czas wykonania jednej kartki: około 30 min.

 

wtorek, 06 grudnia 2011

Grudzień to miesiąc, w którym myślimy o prezentach. Kogo i jak obdarować, żeby podarunek był udany. Dzisiaj podam jeden pomysł na upominek, moim zdaniem idealny dla starszego pokolenia, dziadków, babć, cioć. Pokażę jak łatwo i szybko zrobić mały albumik na najważniejsze zdjęcia rodziny/dzieci.

Do zrobienia albumiku trzeba mieć:

- dwa kartony tekturowe rozmiar 11x11cm

- dwa kawałki papieru do pakowania lub innego papieru ozdobnego rozmiar ok. 15x15cm

- 5 kartonów niezbyt grubego brystolu, kolorowe, ozdobne rozmiar 20x20cm

- klej do papieru

- wstążka

- zdjęcia (ok. 10 sztuk – może być mniej lub więcej)

 

5 kartonów 20x20cm należy najpierw odpowiednio złożyć (tak jak na zdjęciu powyżej. Następnie trzeba je wszystkie ze sobą skleić by jedna kartka szła „rogami” do góry, a kolejna do dołu.

Kartony po złożeniu muszą tworzyć ładny kwadrat. Następnie trzeba przykleić okładkę. Na tylnej okładce przyklejamy wstążkę, którą potem wiążemy album. Na koniec w kwadraty wklejamy zdjęcia, ozdabiamy i podpisujemy album.

Oto moja praca:

Albumik jest niewielki, zmieści się w kieszeni, czy torebce, idealny żeby ze sobą nosić i chwalić się dziećmi/wnukami. 

 

Czas wykonania: 30-45 minut

 

czwartek, 01 grudnia 2011

Mamy już grudzień. Jest to miesiąc, w którym wiele dzieci z zapartym tchem odlicza dni do Wigilii, przy pomocy kalendarza adwentowego. Pierwsze takie kalendarze powstały w XIX w Niemczech, stworzone przez tamtejszych luteranów. Zwyczaj ten rozpowszechnił się na wiele krajów całego świata. W listopadzie i grudniu bez problemu można zakupić taki kalendarz w postaci domu z czekoladkami schowanymi pod ponumerowanymi kolejno okienkami.

Postanowiłam zrobić własny kalendarz adwentowy dla mojego starszego urwisa.

Do jego wykonania wykorzystałam: tekturę, kolorowy brystol, kokardki, papier i folię do pakowania prezentów, włóczkę. Z kartonu wyciełam obręcz, owinęłam ją resztką czerwonego materiału. Dowiązałam sznurki (włóczkę) idące do góry do powieszenia oraz idące w dół na pakuneczki. Część pakuneczków jest zrobiona z kolorowego brystolu ("pudełeczka") w kształcie choinki, worka z prezentami, prezentów. Inne to po prostu woreczki z papieru do pakowania lub materiału.  

A oto finał mojej roboty.

 

Czas wykonania: 2,5 godziny

 

środa, 16 listopada 2011

Przyznaję się bez bicia, że jestem molem książkowym. Mam zwykle kilka zaczętych książek, które czytam w zależności od dnia, czy humoru. Kilka dni temu zdałam sobie sprawę, że brakuje mi porządnych zakładek, gdzieś je wszystkie wcięło. I tak w mojej głowie zrodził się pomysł… 

Zakładki do książek zaczęły się pojawiać wraz z powstawaniem książek. Najwcześniejsze datowane są na średniowiecze, ale prawdopodobnie już wcześniej zwoje papirusu były jakoś zaznaczane (niektóre miały nawet po 40m długości). W całej historii zakładek, przyjmowały one różne kształty i formy, a robione były z przeróżnych tworzyw: papieru, drewna, metalu, przędzy, jedwabiu itd. W XVIII i XIX wieku pojawiły się książki z doczepioną do nich specjalną wstążeczką (do dziś spotykane).

Moja zakładka została tak naprawdę zrobiona przez mojego trzylatka. Dałam mu odpowiedniej wielkości kartonik (kolorowy), kredki i flamastry oraz inne ozdóbki.

Namalował mi piękne, jak na swój wiek, rysunki (na jednej stronie jest kotek na drugiej ja), dokleił co chciał, dołączyliśmy wstążeczki (zbierane z nowych ubrań takie dodatkowe wstążki utrzymujące ciuch ładnie na wieszaku - ja zawsze je odcinam i wkładam do pudełka). A na koniec wykorzystałam dwie przezroczyste "naklejki" (inny skrzętnie zbierany ”odpadek”) i zakleiłam z jednej i drugiej strony - wygląda jakby zakładka została zalaminowana (to też jest jakaś możliwość). Nie mając takich dużych przezroczystych naklejek, czy możliwości zalaminowania, można też użyć foliowe okładki na książki, którymi okleja się przykładowo szkolne podręczniki. Oczywiście inne techniki ozdabiania są możliwe, w zależności od posiadanych materiałów i wieku dziecka.


Po skończonej jednej zakładce postanowiliśmy z Maluchem zrobić jeszcze 4 kolejne tym razem dla dziadków na prezent :) Młody miał przy tym dużo zabawy, wykazał się kreatywnością plus bardzo się cieszył z razem spędzonego czasu.



 Czas wykonania: 5 zakładek ok. 2 godziny

monitoring pozycji